Pokazywanie postów oznaczonych etykietą video. Pokaż wszystkie posty

#1 Powrót do przeszłości - Pierwsze Ring of Honor Wrestling na HDNet


W styczniu 2009 roku Ring of Honor ogłosiło, że podpisało umowę z HDNet na emitowanie przez nich cotygodniowego programu Ring of Honor Wrestling, który znamy do dziś chociaż już nie na HDNet. Pilotowy epizod został nagrany 28 Lutego 2009 roku, a wyemitowany 21 Marca tego samego roku. I to właśnie ten epizod mam zamiar wziąć pod lupę w mojej nowej serii z rodzaju "Smartowych Projektów" - "Powrót do Przeszłości". Obejrzenie gali zapewnia nam http://replays.wrestlingonline.gq/ - link do epizodu.


Delirious vs. Jerry Lynn

Jeśli ktoś był tego ciekaw to tak właśnie wygląda skład pierwszej walki w historii Ring of Honor Wrestling. Jak wyglądała ta walka? Pierwszy pojedynek dla federacji z pewnością jest bardzo istotny tym bardziej, że pierwsze minuty to czas kiedy jeszcze można zrezygnować z oglądania. Ring Of Honor to marka znana przed emitowanymi na HDNet epizodami. Przenosiny na formę cotygodniowego telewizyjnego show to jednak z pewnością dla federacji ważny moment, w którym produkt znalazł się w znacznie większym zasięgu. Taka ważność mieści się w pilotażowym odcinku. Z tego powodu użycie do tej walki Jerry’ego Lynn’a to jak najbardziej trafny wybór tym bardziej, że Jerry to prawdziwy weteran z ECW, który jest w stanie bardzo dobrze poprowadzić takie starcie używając doświadczenia. Walka poprowadzona w zdecydowanie moim ulubionym stylu. Co przez to rozumieć? Starcie zdecydowanie techniczne bez zastojów. Świetnie mi się ogląda walki, w których zawodnicy przechodzą płynnie z akcji do akcji. W ten sposób nie było momentu, w którym któryś z zawodników by przeważał chociaż jeśli mam oceniać przebieg Jerry lepiej tu się pokazał wykonując kilka naprawdę mocnych akcji jak TKO czy też świetny odwrócony Gory Bomb, który po wykonaniu kilku pełnych obrotów przez Jerry’ego wyglądał naprawdę świetnie. Wkradł się do walki niestety jeden botch, ale nie był on jakoś bardzo rażący. Sytuacja wyglądała po prostu dziwnie w momencie gdy Delirious przerzucił nad sobą próbującego wykonać Powerbomb Jerry’ego i oboje wylądowali na plecach po prostu rażący i dopiero po chwili Delirious zdecydował się żeby przyjąć choć wydaje mi się, że w tej sytuacji powinien to zrobić Lynn. Cóż, to jednak mało istotne. Pierwszą walkę w historii ROH Wrestling wygrał Jerry Lynn po wykonaniu świetnego Cradle Piledriver.

Wywiad z: Tyler'em Black'em

Schemat Ring of Honor Wrestling za bardzo się nie zmienił na przestrzeni lat. Wystarczy spojrzeć na standardowe wywiady z zawodnikami pomiędzy walkami, które tak jak Code of Honor zachowały się do dziś. Miło widzieć jako pierwszego na celowniku Tyler’a Black’a teraz idealnie nam znanego jako posiadacza kontraktu Money In the Bank, Seth’a Rollins’a. Tyler odniósł się do przeszłości jaka jest między nim, a jego przeciwnikiem w dzisiejszym Main Evencie – Jimmy’m Jacobs’em. Ogólnie Tyler mówił o zemście jaką się będzie się kierował podczas tej walki po tym jak Jimmy odwrócił się od niego. Cóż trzeba przyznać, że Tyler uczynił spory progres jak chodzi mic sill. Biedny trochę się zająkiwał podczas swojej wypowiedzi, ale jak najbardziej fajnie było zobaczyć taki odskok od jego aktualnych poczynań w imieniu The Authority.

Sami Callihan vs. Kenny King

Przed sześcioma laty jeszcze nie Salomon Crowe oraz nie Kenny King, członek BDC. Oboje dobrze się spisali w Smacktalk przed samą walką, czy spiszą się równie dobrze w ringu? Tego się spodziewałem i właśnie to otrzymałem. Świetne wyszkolenie techniczne to wizytówka zawodników wywodzących się z Ring of Honor i to jest chyba w stanie przyznać każdy i to bez najmniejszego zająknięcia. Panowie ani przez chwili nie zwolni tempa prowadząc szybką walkę. To co muszę im przyznać po obejrzeniu tej walki to, że prezentują się mega wiarygodnie w ringu. Sposób w jaki przyjmowali oraz wykonywali akcje nie był byle jaki, lecz wyglądał efektownie oraz boleśnie zwłaszcza zderzenie Samiego z narożniku po tym jak Kenny z rozpędu wbił się kolanami w jego plecy. Lepszego tu nie da się wskazać. Dobra walka to taka, po której ciężko, któremuś z zawodników zarzucić, że zaliczył gorszy występ. Kenny King okazał się zwycięzcą tej walki, ale pod żadnym aspektem prowadzenia walki do Samiego nie można przyczepić etykiety „przegranego”.

Wywiad z: Jimmy Jacobs

Kolejny wywiad na tej gali i atmosfera jest budowana przed pierwszym Main Eventem co jest oczywiście zrozumiałe. Jacobs odniósł się do tego co mówił Tyler Black mówiąc, że tak naprawdę jest na odwrót. Stwierdził, że to Black zdradził jego, a nie on go. Plan był by razem działali przeciwko masom, a Tyler zmienił ten plan na walczenie dla mas co jest niezgodne z tym co uzgodnili. 

Brent Albright vs. Rhett Titus

Ta walka już trochę różniła się od swoich poprzedniczek. Tym razem dostaliśmy konfrontacje zawodników bardziej siłowych. Z strony Benta ujrzeliśmy naprawdę bardzo dobrą akcję w momencie kiedy ściągnął za nogę z narożnika swojego oponenta plecami prosto na wystawione kolano i w mojej opinii to on znacznie bardziej błyszczał w tej walce chociaż pod względem przebiegu starcie było dosyć dobrze zrównoważone.  Najpierw dominował Brent, a potem inicjatywę przejął Rhett. Walka na zasadzie face vs heel, w której Brent cały czas był niesiony dopingiem fanów, a gdy Titus przejmował inicjatywę to z reguły jakimiś nieczystymi zagrywkami. Głównie skupiał się na wkładaniu palców do oczu swojego rywala. Wraz z inicjatywą Titusa wszedł do walki lekki zastój, ale szybko to przerodziło się w szybszą końcówkę, w której zwyciężył zdecydowanie faworyt fanów w tej walce – Brent Albright.


Main Event
Tyler Black vs. Jimmy Jacobs

Jesteśmy już przy pierwszej walce wieczoru w historii Ring of Honor Wrestling. Jest to starcie między Tyler Black’em oraz Jimmy’m Jacobs’em. Skoro już tu jesteśmy warto zrobić jeszcze większy skok w przeszłość gdyż ta dwójka nie mierzy się ze sobą w tej walce przez przypadek. Teraz po krótko postaram się przedstawić Wam historię tej walki dokładając kilka groszy od siebie i skracając to co zostało przedstawione w materiale przed samą walką. Niegdyś Jimmy Jacobs i Tyler Black tworzyli Tag Team. Co się stało to jest chyba jasne patrząc na to, że teraz walczą ze sobą. Tag Team się rozpadł, a jak dowiedzieliśmy się w wywiadach wcześniej jeden zarzuca drugiemu, że to jego wina. Wszystko zaczęło się na Rising Above PPV podczas walki Jimmy’ego z Austin’em Aries’em w stypulacji I Quit. Zadaniem Tyler’a było wrzucenie do ringu ręcznika, w który Jimmy mógł by się wgryźć powstrzymując się przed powiedzeniem I Quit w momencie kiedy Aries okładał go po głowię rączką młotka. Ręcznik jednak został wyrwany z ręki Tyler’a przez kobietę znajdującą się przy ringu (umknęło mi kto jest) i jak się łatwo idzie domyślić Jimmy się poddał. Po walce Tyler z Jacobsem zaczęli się kłócić. To nas doprowadza do Final Battle PPV gdzie Tyler przegrał z Austinem w walce o pretendenta. Po walce pojawił się Jimmy i poczęstował swojego ex Tag Team partnera potężnym kopnięciem, tam.. gdzie żaden z nas nie chciałby dostać. Jimmy w tej sytuacji podłożył krzesło pod głowę Tyler’a i już szykował się do skoku z narożnika w momencie gdy do ringu wrócił Austin i zabrał krzesło ustawiając się z nimi naprzeciw Jacobs’a. To wszystko to była jednak tylko i wyłącznie gra Austin’a, który szybko się odwrócił i powalił na matę powracającego na nogi Black’a. Walka skończyła się widokiem Austin’a i Jimmy’ego wspólnie okładających byłego partnera tego drugiego. 

Rozbrzmiał gong i walka się rozpoczęła pomijając standardowy Code of Honor co chyba nikogo nie powinno zdziwić. Starcie rozpoczęło się w dosyć wolnym tempie. Zaczęło się od przepychanek oraz wymiany punchy, którą zdecydowanie wygrał Tyler wypędzając rywala poza ring. Jacobs unikając jeszcze kilka razy kolejnej konfrontacji z Black’em chwycił za dwa krzesła znajdujące się poza ringiem i wrzucił je do pierścienia co oczywiście nie jest dozwolone. W momencie gdy Tyler pozbywał się z ringu krzeseł został powalony na deski zza pleców. Ogólnie w walce więcej prowadził Jimmy. Black miał dużo swoich akcji, ale jak miałbym określić kto więcej zdziałał to wydaje mi się, ze właśnie Jacobs. Tyler był zabookowany typowo bohatersko. Gdy już Jacobs dochodził do inicjatywy to można powiedzieć, że wręcz go maltretował. Black miał po prostu swoje powroty do walki, w których wprowadzał trochę szybszego tempa do walki. Pod koniec walkę wyglądała dosyć ciekawie gdy Black próbował wykonać God’s Last Gift (Small Package Driver), a Jacobs skontrował to przechodząc sprytnie do swojej gilotyny. Tyler się oswobodził i po krótkiej chwili byliśmy świadkami kolejnej gilotyny. Ręka Black’a została podniesiona dwa razy, dwukrotnie upadła, a za trzecim Tyler zdołał ją jeszcze utrzymać nad matą zaliczając typowo bohaterski comeback do walki w ostatniej chwili.. wykonując przewrót w przód lądując na oponecie przeszedł do przypięcia i walka skończyła się właśnie jego zwycięstwem.  

Podsumowując mam nadzieję, że „powrót do przeszłości” dobrze się przyjmie na blogu jako mój smartowy projekt. Liczę na Wasze opinie w komentarzach na fejsie tudzież tu odnośnie tego co sądzicie o tym, czy taka forma Was interesuje i czy chcecie więcej. Myślę, że ciekawie było zapoznać się z pierwszą galą Ring of Honor Wrestling, które możemy oglądać co tydzień od tamtego okresu aż do dziś. Na kolejne odsłony mam jeszcze wiele pomysłu. W końcu każda federacja i każde show musiało mieć ten swój pierwszy raz. Ma ktoś jakieś sugestie? Co do formy tudzież kolejnej odsłony? Mam nadzieje, że nie będzie głuchego odzewu. To tyle.

AAA Rey de Reyes 2015 Recenzja + Powtórka

AAA Rey de Reyes 2015

"Un Rey Se Acera"

Karta:
Rey de Reyes, 2015
1) Ludxor & Venum vs Carta Brava & Apache 6,5/10
2) Pimpinela, Mascarita Sagrada, Faby Apache vs Mamba, Mini Abismo Negro & Taya 3/10
3) Bengala, Drago, Súper Nova vs Daga, Hijo de Pirata Morgan, Súper Fly 3/10
4) Fénix vs Hijo del Fantasma © [AAA CRUISER] 7,5/10
5) Blue Demon Jr. vs Villano IV 1,5/10
6) Angélico, La Parka, Jack Evans vs Averno, Chessman, Cibernético 2/10
6) El Patrón Alberto vs Brian Cage
7) Aerostar vs Psycho Clown, El Mesías, Texano [Rey de Reyes] 4/10
8) Myzteziz & Rey Mysterio Jr. vs el Hijo del Perro Aguayo & Pentagón Jr. 5,5/10

POWTÓRKA

To był najbardziej pokręcony tydzień jaki widziałem w moim życiu.Najpierw deszcz,potem biurokracja a na koniec ten nieszczęsny wypadek samochodowy.AAA naprawdę dostało nieźle po kości i na pewno większość osób odpowiedzialnych za tą galę chciało ją już mieć za sobą.Jednakże czy przez to wszystko nie ucierpiał poziom tego wielkiego wydarzenia które miało być wejściem AAA na arenę międzynarodową ? Takie pytanie sobie zadawałem przed obejrzeniem nagrania z Rey de Reyes. Jak wyszło ?

Na wstępie muszę powiedzieć że AAA nieco nas oszukało gdyż zapewniało nas że w ich PPV zobaczymy galę w HD i nawet 3D, pomijam fakt że o 3D nikt nie słyszał a sama gala co prawda była oglądalna jednakże do HD to jej daleko co pokazują testy zrobione na streamie:


Pomińmy jednak aspekt jakości i przejdźmy do tego co interesuje każdego z nas najbardziej czyli samej gali.Rozpoczęliśmy oczywiście bardzo smutno gdyż od segmentu gdzie cały roster wszedł do ringu i złożył hołd zmarłej w wypadku autobusowym Irmie Osrono. Swoje kondolencje wyraził Joaquín Roldán oraz żona założyciela federacji Marisela Peña która widać że bardzo to przeżywa.Nawet podczas standardowego wnoszenia flag federacji, Marisela nie podniosła jak zazwyczaj urny Antonio do góry,w jej oczach było widać szczery smutek.

Rozpoczęliśmy od walki tag teamów które zapowiadałem jako normalny opener w którym nic ciekawego się nie wydarzy. AAA na starcie zaskoczyło i pokazało że ten Yao to czasami chuja się zna. Walka którą dostaliśmy na otwarcie była bardzo dobra.Federacja świetnie dobrała luchadorów do tej walki, z jednej strony dostaliśmy typowe spot małpki a z drugiej nieco mniej skoczysz ale bardzo silnych i dobrych technicznie oraz dobrze grających rudo Carta Bravę i Gran Apache.Oglądało się to bardzo przyjemnie gdyż nie dominował jeden styl i nas nie zanudzał, było widać różnorodność, było widać dobrze rozpisany przebieg.Kompletnie się tego nie spodziewał i cieszę się że AAA potrafi robić jeszcze takie dobre walki bez wielkich nazwisk.

Dwie kolejne walki niestety już nie okazały się zaskoczeniem i dostaliśmy po prostu typowe pojedynki,według schematów.Nie zrozumcie mnie źle gdyz te walki nie należały do aoglądalnych lecz po prostu niczym was nie zaskoczą.Oczywiście jest parę efektownych i ciekawych akcji jednakże to tylko pojedyncze spoty które nic nie wnoszą do walki.Jednakże tego mogliśmy się spodziewać od tych pojedynków i to właśnie dostaliśmy.To te walki które jak obejrzysz to fajnie ale jak nie to również wiele nie stracisz.

Okej udało nam się przejść przez te openery, chyba nie było tak źle ? Teraz czas obejrzeć walki które już nie mogą zawieść i oczekujemy od nich naprawdę sporo. Na pierwszy ogień leci match o tytuł AAA Cruiserweight. W zapowiedzi pisałem iz ta walka może być na poziomie Aerostara z Super Flyem i się nie myliłem. To co pokazał w tej walce Fenix to coś niesamowitego,akcje które wykonywał powalały na kolana nie tylko rywala który notabene wcale gorszy nie był.Z początku co prawda Fantasma mało nam pokazał ale w końcówce już mało odstawał od rywala dzięki czemu pojedynek był bardzo szybki i pełen dramaturgi.Spodobało mi się również to iż nie postawiono na same skoki których co prawda było bardzo dużo jednakże znalazło się również miejsce dla bardziej technicznych,brawlowych wstawek.Pojedynek mega z serii "musisz obejrzeć".

Po walce do ringu wkroczyło całe Perros del Mall i mieliśmy trochę gadania którego teraz nie będę wam tłumaczył(zrobię to w wynikach), następnie wkroczył Roland który zapowiedział powrót Rey i ten wbiegł na ring sam wyrzucając z ringu wszystkich członków najpotężniejszej stajni.Nie rozumiem zbytnio takiego posunięcia.Pokazywanie Rey przed main eventem jest bez sensu,psują nieco te emocje które towarzyszą oczekiwaniu na powrót, na dodatek robią z niego mega herosa.Nie podoba mi się to.

Zgadnijcie co dostaliśmy w zamian za Del Rio-Cage.. Blue Demon Jr. vs Villano IV hahahah kurwa normalnie brak słów.Dwóch emerytów którzy poza gimmickami swoich starych nic potrafią pokazać. Walka oczywiście od początku w żółwim tępie,mega nudna i gdyby nie użycie krzeseł oraz krew na ich maskach to pewnie byśmy się pocięli oglądając to gówno. Ja nie wytrzymałem i puściłem muzyczkę w tle oraz bardzo żałuje ze nie miałem pod ręką jakiegoś mocnego alkoholu gdyż na trzeźwo oglądać się takiego gówna niema. Jeszcze te botche od Viallano. Proszę was nie oglądajcie tego i przewijajcie jak szybko się da.AAA zjebało na całej linii już mogli nic nie dawać zamiast walki Del Rio niż pokazywać coś takiego.

W zastępstwo za Blue Demona dostaliśmy La Parkę.Cała walka ogólnie mega zaskoczenie niestety tym razem bardzo negatywne.Potencjał był wielki gdyż skład rudo naprawdę czołówka AAA a co dostaliśmy ? Tylko kilka spotów Angelico... Masakra! Jak można tak dobrze rozpocząć galę i w najważniejszych walkach ją tak bardzo sprowadzać do poziomu gówna ?

Finał Rey de Reyes również niestety spory zawód.Walka bardzo słabo rozpisana i można by pomyśleć że zrobiona na odwal.Zobaczyliśmy odgrzewany kotlet w postaci skoku Aerostara z rusztowania który chyba był znowu spotem całej walki.W ringu mało się działo,głównie przez to że dwóch najlepszych luchadorów zostało wyliczonych po kilkunastu minutach.Brakowało mi w tej walce dramaturgi którą zobaczyliśmy dopiero gdy zostało w ringu dwóch odwiecznych rywali,właściwie dopiero wtedy zaczęło sie coś dziać. Niestety oczekuje o wiele więcej od finału takiego turnieju.

No i mamy main event na który tak bardzo czekaliśmy.Na wstępie powiem że Rey Mysterio sam w sobie niezawiódł aczkolwiek nie pokazał czegoś czego byśmy nie mogli zobaczyć w WWE.Widać że również w AAA będzie mocno oszczędzany po to by nie doznać kontuzji i być maszynką pieniędzy.Sama walka ogólnie niezła,co prawda mogłaby być lepsza jak na Main Event bo nie czuć było pod koniec tego jebnięcia ale jednak ogląda się to spoko,nie zamula za bardzo.Moim zdaniem nie potrzebnie wprowadzili krzesełka ale na to przymknę oko bo wyjątkowo mało ich na gali było.Duet z Myztezisem wyszedł bardzo fajnie,była chemia,było zgranie miło ich się oglądało razem.

Podsumowując gala bardzo nierówna, nie jest zła ale jeżeli chcemy wejść na rynek międzynarodowy to coś jest nie tak.Fani z zagranicy nie będą wydawali ciężko zarobionego hajsu by oglądać średnie i słabe walki na iPPV. My chcemy oglądać tylko dobre i bardzo dobre walki. Myślicie czemu każde iPPV od NJPW się sprzedaje tak dobrze ? Bo tam jest poziom,bo wiesz że wydajesz ten hajs i masz gwarancje dobrej zabawy tutaj tej gwarancji nie masz.Nie masz też gwarancji że dostaniesz dobrą jakoś streamu oraz ogólnie to wychodzi na to że nie masz gwarancji że gala się odbędzie. Dużo jeszcze do zrobienia jest i mam nadzieje że AAA nad tym popracuje o ile naprawdę chcą zabłysnąć na świecie.

Recenzja + Video TNA One Night Only: Joker's Wild 3


TNA One Night Only to rodzaj gali, który wszedł na stałe do kalendarza TNA zamiast standardowych gal PPV. Gale te nie mają nic wspólnego z story linami aktualnie dziejącymi się na galach Impact Wrestling i fakt, że są one nagrywane wszystkie od razu z rocznym wyprzedzeniem to minus, który często mnie od niech odrzuca. Wyobraża sobie ktoś teraz sytuację Samoa Joe pojawiającego się w WWE i jednocześnie na nagranych do przodu galach TNA? Ja osobiście nie. Zrecenzuje jednak tę galę bo jestem fanem Wrestlingu i doskonale wiem, że TNA jest w stanie nam porcję dobrych walk zafundować. Dlatego odłóżmy na bok wszystkie story i skupmy się na tym co lubimy.

Wprowadzenie:
Joker’s Wild to turniej na zasadach Tag Team, którego główną nagrodą jest $100,000. Jak już wspomniałem wszystko co dzieje się podczas Impactów zostaje wyrzucone za okno, a zawodnicy poprzez losowanie zostają łączeni w całkowicie randomowe drużyny. Pomysł sam w sobie jest ciekawy. Czy gala utrzyma poziom? Zapraszam do lektury.

Pierwsza runda:
BRO Mans (Robie E & Jessie Godderz) vs. Mr. Anderson & Al Snow

Bromans współpracujące ze sobą z tygodnia na tydzień połączone poprzez losowanie? Zestawienie, które widujemy regularnie nie jest raczej ciekawe w koncepcji PPV gdzie mogą być naprawdę WYJĄTKOWE zestawienia. Oczywiście drugiego zestawienia, Al Snowa i Andersona nie nazwałbym jakimś genialnym, ale jest coś nowego więc zdecydowanie na plus. W tej walce niestety było szczerze pisząc mało walki. Opener moim zdaniem powinien być dynamiczny i zachęcający by brnąć w dalszą część show. Tu tymczasem było o wiele więcej interakcji z fanami niż czystego wrestlingu. Przez większość walki oglądaliśmy scenki standardowe dla Bro Mans, ucieczki z ringu, ciągłe zmiany itp. W niektórych momentach fani śmiali się, ale w większości przebijały się pojedyncze głosy, a mimo, że ja lubię komediowe akcenty w wrestlingu to, to mnie nie zwaliło z nóg, a ni nawet nie poruszyło. Walka w ostatniej fazie nabrała jakiegoś tempa, pojawiło się kilka akcji trochę bardziej na zasadzie Tornado niż na standardowej. Jednak nic nadzwyczajnego. Bardziej bym rzekł, że bardzo standardowego. Może przy żywszym odbiorze widowni lepiej by się to oglądało? Zwyciężyło Bro Mans typowym fartem bo przez większość walki im się jednak dostawało więc też dosyć przewidywalne dla takich drużyn. Walka dla mnie.. na minus. Niby to dopiero początek gali.. otwarcie jej jednak jest jak dla mnie ważne jeśli chodzi o dalszy odbiór, a tu po prostu się wynudziłem mimo, że mogło być naprawdę fajnie.

Sam Shaw & Zema Ion vs. Awesome Kong & Rockstar Spud

Ta walka na papierze wygląda dosyć dobrze. No bo w końcu mamy mieć losowe, dziwne, a czasem ekscytujące połączenia. To nie jest ekscytujące, ale na pewno mocno losowe bo ani Sam Shaw i Ion nie mają nic ze sobą wspólnego tym bardziej Rockstar Spud oraz Awesome Kong.  Co z tego wyszło? No mając w walce Awesome Kong było pewne, że nie dostaniemy jakiegoś ciekawego starcia. I to już nie chodzi nawet jest kobietą bo spokojnie ona porzucała facetami w ringu. Sam fakt jednak, że ani Ion ani Shawn nie byli by w stanie wykręcić cokolwiek znośnego z nią i tak też było. Spud w takim razie głównie robił za komediowy akcent w walce cały czas starając się robić interakcje z Awesome Kong. A w pewnym stopniu szkoda. Bo tak jak było ciut zabawnie, może bardziej niż w openerze to tylko do podniesienia kawałek kącika ust. Bardziej liczyłem na to, że Ion i Spud pokazali by w ringu kilka naprawdę dobrych, dynamicznych i efektownych minut walki w stylu X-Division. Rozczarowałem się niestety. Walka po raz kolejny opierała się na interakcji z fanami, schematach i końcówce, w które po prostu Kong weszła do ringu i pozamiatała by doprowadzić swoją drużynę do zwycięstwa. Kolejna walka, która bez żadnych wyrzutów sumienia przewinąłbym gdybym wiedział co mnie czeka.

The Wolves (Eddie Edwards & Davey Richards) vs. Dirty Heels (Bobby Roode & Austin Aries)

Po raz kolejny nie jest to całkiem losowe zestawienie, lecz coś co znamy. Wolves współpracują ze sobą cały czas, a Austin Aries oraz Bobby Roode jako były Tag Team to również coś co znamy. To jest jednak zestawienie, któremu nic nie można zarzucić bo jest po prostu bardzo dobre i w końcu w przypadku tej recenzji mogę to napisać. Walka również okazała się dobra! I nie piszę tego ze względu na to, że w takim składzie na tle wcześniejszych walk to nie było żadne wyzwanie. Dostaliśmy lekko komediową wstawkę na początku walki, a potem przeszliśmy do solidnego wrestlingu bez niepotrzebnego mieszania tych dwóch motywów w dalszej części walki. Nie zabrakło oczywiście dobrych akcji wspólnych w wykonaniu drużyn. To jednak nie jest zaskoczenie mając w ringu zawodników już tak dobrze się znających i z takim stażem jak na przykład The Wolves, którzy wygrywają ten pojedynek. Przykro widzieć jedną z tych drużyn wyeliminowanych, ale niestety tak musiało być.

Ethan Carter III & Crazy Steve vs. Knux & Tyrus

W tym zestawieniu mamy dosyć ciekawy motyw gdyż mamy podzielone dwie drużyny, pomieszane ze sobą i postawione przeciwko sobie. Taka walka nie może mieć normalnego przebiegu i w tej kwestii się nie pomyliłem. Nienormalny przebieg to chyba jednak za mało powiedziane. Ten przebieg  był po prostu bardzo słaby. Znowu dostaliśmy mało prawdziwego wrestlingu gdyż żaden z zawodników nie chciał walczyć z swoimi Tag Team partnerem, umieszczonym w przeciwnej drużynie. Tak więc Knux ratował tyłek Steve’a z przeciwnej drużyny, a Tyrus tyłek Ethana. I to właśnie za sprawą Tyrusa właśnie drużyna Cartera i Steve’a odniosła zwycięstwo.  Niestety kolejny „pojedynek” opierający się na większym show niż na wrestlingu i kolejna strata czasu dla mnie.

Eric Young & Bram vs. Magnus & Tommy Dreamer

W tym momencie mamy kolejne bardzo dobre zestawienie i po przerwie na bardzo marny pojedynek możemy teraz dostać naprawdę dobre starcie z udziałem bardzo dobrych zawodników. Sam widok Tommy’ego cieszy. No bo nie oszukujmy się. Kto nie lubi Tommy’ego?! Jednak to nie istotne. Jak widać TNA w pewnym stopniu trzyma się feudów dziejących się na Impact Wrestling no bo mamy tu od razu na samym początku starcia brawl Magnusa i Brama. Podejrzewam, że taki stan rzeczy skończy się na galach One Night Only w momencie gdy skończy się zakres tapingow Impact nagrywanych równo z One Night Only gdyż nie wydaje mi się żeby TNA miało gotowe wszystkie feudy na cały rok tak by one zgrywały się na każdym One Night Only. Mniejsza z tym jednak, przejdę do walki. Bardzo ciekawy motyw, który przejawił się podczas walki to fan wykrzykujący na głos: This show sucks. Strasznie mnie bawi sprzedawanie niektórych akcji w wykonaniu EY. Przez jakieś dobre pół minuty po Suplexplexie rzucał się po macie jak ryba wyjęta świeżo z wody.. Ogólnie walka wilków z Dirty Heels była lepsza, ale tylko ciut. Ta walka również okazała się solidna, a na pewno na tle poprzedniczek. Spodobało mi się jednak, że pojawiło się jakieś nawiązanie do Impactów więc Bram i Magnus, nienawidzący się rozpoczęli brawl jeszcze przed rozpoczęciem walki. Mimo swojego wieku, który nie jest najmniejszy Tommy dobrze się trzyma i dobrze sobie poradził z spędzeniem większości walki w ringu. Pod względem przebiegu w sumie mogło być trochę lepiej. Tak jak dobrze było zobaczyć Tommy’ego długo w ringu, to trochę jeszcze odjąłbym od tego i podarował Bramowi oraz Magnusowi, którzy jako feudujący mogliby również fajnie to wykorzystać. Eric i Bram fajnie się pokazali jako ten Heelowski team zdobywając nieczyste zwycięstwo. Jak na razie druga najlepsza walka.

Gunner & James Storm vs. Kenny King & Chris Melendez

Walka na papierze wygląda ciekawie. Głównie interesuje mnie występ Chrisa w tej walce bo jest to zawodnik walczący z protezą nogi. Nie miałem jeszcze okazji widzieć żadnej jego walk. Jakie moje pierwsze wrażenie? Cholera, ten gość nie musi być wirtuozem ringu żeby bić mu brawa. Koleś walczy z protezą. Mogło by się wydawać nierealne, trudne, ale ten koleś to robi i nie wygląda na to by w czymkolwiek mu to przeszkadzało więc tym bardziej brawa. Trzeba przyznać również, że Chris w miare dobrze wyglądał za sprawą Storm'a, który dobrze go prowadził w ringu. Sam przebieg walki.. znowu strasznie bezmyślny. Mamy powtórkę z sytuacji z walki z udziałem EC III, Crazy Steve’a, Knuxa i Tyrus’a. Gunner walczy cały czas z Storm’em, a Kenny z Chris’em. Jaki sens ma taki booking? Moim zdaniem kompletnie żaden. Rozumiem, że zawodnicy z drużyn mogą się nie dogadywać, ale żeby wykorzystywać drugi raz podczas jednej gali ten sam motyw, w którym każdy chce sam siebie pozbawić zwycięstwa? W taki właśnie sposób Gunner chciał zakończyć walkę. Wygrała jego drużyna po tym jak Gunner wykonał Spear skierowany na James’a właśnie Chris’owi. Storm wyrzucił Gunnera z ringu i przypiął Melendeza. Sama postać Storm’a mi się tu nie podobała mimo dobrej pracy w ringu. Na Impactach o wiele lepiej mu wychodził szaleniec. Tu albo mu się nie chciało albo miał gorszy dzień bo wyglądało to strasznie sztucznie. Walka sama w sobie nie była aż tak tragiczna jak ta z ekipom EC III, była po prostu w porządku. Całość w moich oczach zepsuło właśnie powtórzenie motywu, który i tak possysa.

Manik & Tigre Uno vs. Sonjay Dutt & Gail Kim

Mamy w tej walce trzech świetnych przedstawicieli X Divison. Manik & Tigre to rewelacyjna drużyna. I ja nie jestem osobą dyskryminującą wrestling kobiet i z całym szacunkiem do Gail, ale po co do tej walki wrzucać kobiete skoro można było do drużyny Dutta dorzucić jakiegoś innego, świetnego przedstawiciela X Division. Może Kim sprawi w tej walce, że przyznam się do błędu? No udało jej się, przyznaję się do błędu. Gail odwaliła kawal dobrej roboty w ringu. Nie było tu czuć jeśli chodzi o styl walki, że jest kobietą bo walczyła z przeciwnikami jak równy z równym. Ci co najwyżej walczyli wiadomo, delikatniej jednak trzeba im przyznać, że mieli łatwiejsze zadanie do jakiejkolwiek walki z nią niż mieli panowie dzielący ring z Awesome Kong. Manik spędził dużo czasu w ringu, więcej od Tigre bo jak to typowy heel chciał mieć spotlight dla Ciebie. Głównie to on prowadził w ringu walkę z Gail i spisał się na tej płaszczyźnie bardzo dobrze. Na pochwałę zasługuje na pewno akcja Gail, którą wykonała jednocześnie na Maniku i Tigre Uno. Springboard Arm Drag na pierwszy równocześnie z Hurricanraną na drugim. Sama walka dobrze wyróżniła się na tle większości innych. Nie było za dużo niepotrzebnych przestoi. Walka była szybka, dynamiczna i to mi się podoba. Zwycięstwo zgarnęła drużyna druga w momencie gdy Gail i Dutt wykończyli Tigre w ringu finiszerem za finiszerem. No i w ten sposób mamy drugą kobietę w dalszym etapie Joker’s Wild no i oczywiście kolejną walkę na podium gali. Poziom porównywalny do Wolves oraz Dirty Heels. Czy większy, czy minimalnie niższy? Nie będę tego oceniał gdyż to w pewnym sensie zależy też od nas odbierających walkę. Kto jaki styl walki preferuje bo w tej zdecydowanie dominował lekki styl lucha. Ja postawię je na równi.

Bobby Lashley & Khoya vs. Revolution (Abyss & Great Sanada)


Nadszedł czas na ostatni Tag Team Match tego wieczoru. Po raz kolejny stykamy się z motywem, w którym jedna stajnia musi walczyć przeciwko sobie. Tym razem Khoya staje naprzeciw swoich partnerów. Na szczęście zostało to inaczej rozwiązane niż inne walki. Khoya w pewnym momencie przemógł się i zaczął toczyć brawl z Abyss’em w momencie kiedy ten zamiast James’a trafił punchem jego. Skończyło ostatecznie się tym, że walka to był Handicap gdyż James pojawił się i jako lider Revolution kazał Khoy opuścić arene. O samym Khoy musze jednak powiedzieć, że jest strasznie drewniany i nawet Clothesline w jego wykonaniu wygląda po prostu słabo, topornie. Gość nie przekonuje mnie kompletnie i widać, że ma być typowym siłaczem dla Revolution, który po rozpadzie i tak nic nie osiągnie. Poza tym walka w żaden sposób nie porwała. Jej przebieg był dosyć prosty. Lashley zaliczył comeback i przezwyciężył dwóch rywali. Nie ma tu niestety nic więcej do dodania.

Wszystkie drużyny zwycięskie dziś zostały wrzucone do Gauntlet Matchu, gdzie każdy walczy indywidualnie o $100 000

Gauntlet Match for $100 000
Robbie E, Jessie, Kong, Spud, Richards, Edwards, EC3, Steve, Young, Bram, Storm, Gunner, Dutt, Kim, Lashley & Koya.

Main Event sam w sobie był dosyć solidny. Na pewno nie mogę powiedzieć, że był zły. Walka prowadzona jak standardowy Royal Rumble, Battle Royal czyli przez większość czasu w brawlu. W walce wzięło udział tylko szesnastu zawodników, a trwała trzydzieści dwie minuty. Może lepiej by było gdy trochę to skrócono i prowadzono w bardziej dynamicznym stylu? To tylko takie moje przemyślenia. Na pewno w tej walce brakowało mi jakichkolwiek.. emocji. W sumie od początku do końca było mi obojętne kto tak naprawdę wygra. Na plus, że jednak jakoś te feuda z Impact zaświeciły na tej gali. W momencie gdy EC III zmierzał do ringu, Spud opuścił ring między środkowymi linami i zaczął prowadzić z nim brawl poza pierścieniem. Walkę rozpoczęły panie. Całkiem fajnie, ze dostały czas na tej gali i ogólnie w tej walce. Dostały czasu trochę na pokazanie się. Szczerze pisząc nie obraziłbym się jakby Kong była w dalszej fazie walki i pozamiatała trochę w ringu tak po prostu tudzież Gail Kim trochę akcji wysokich lotów wprowadziła, których niestety nie było za mało w tej walce. Szkoda właśnie, że Dutt odpadł w bardzo wczesnej fazie walki. Koya jak był drewniany to i w tej walce tak pozostało. EC III tworzył dosyć fajny team z Bro Mans i to oni tak naprawdę dominowali przez większość walki. Krótki występ również zaliczył Eric Young. Gdy wszedł do ringu jako ostatni szybko wraz z Carterem pozbyli się Wolves i zostali sam na sam z Lashley’em, który poradził sobie bez problemu. Nawet Young dostając tak mało czasu do walki nie został w niej do końca. Zamiast tego walka rozstrzygnęła się pomiędzy Bobby’m, a Carterem. 

Podsumowanie
Gala była strasznie nijaka. Dwie dobre walki oraz dwie znośne na dziewięć pojedynków to dosyć slaby wynik. W taki sposób oglądanie całej gali tak jak mi to przyszło to kompletna strata czasu. Powtarzały się motywy podczas gali i niestety nie było one dobre, lecz po prostu słabe. Niektóre walki wyglądały po prostu tak same, były mocno schematyczne. Dużym problemem również była moim zdaniem widownia, która wydaje mi się, że tak samo jak ja: po prostu nie czuła tej gali. W skali szkolnej jestem jej w stanie wystawić ocenę dostateczną.. maksymalnie z plusem. Na pewno cała gala nie jest warta uwagi, a jak już ktoś znajdzie czas to jestem w stanie polecić walkę Wolves z Dirty Heels oraz Dutt/Kim vs. Manik/Tigre Uno. Przy nich po prostu dobrze sie bawiłem, a reszte przemęczyłem. Czas lepiej przeznaczyć na o wiele lepsze piątkowe Impacty, których recenzje co sobote.

Video:
TNA One Night Only: Joker's Wild 3 Video
Za pośrednictwem: http://replays.wrestlingonline.gq/ - Polecamy.

Video: NJPW Cup 2015 - Finals


Zapraszamy do oglądania finałó tegorocznego pucharu federacji New Japan Pro Wrestling! Więcej gal na replays.wrestlingonline.gq


CZW Deja Vu 2015- Recenzja/Relacja LIVE + Powtórka

CZW Deja Vu 2015- Recenzja LIVE

Obejrzyj powtórkę

CZW nie oglądałem już kupę czasu,niestety poziom tej federacji już nie jest taki jak kiedyś i nawet nie mam ochoty zbytnio jej sprawdzać.Jednakże w oczekiwaniu na UFC 185 i pojawieniu się szansy obejrzenia jednej z czołowych gal CZW na żywo postanowiłem skorzystać i zobaczyć na własne oczy czy coś się zmieniło w tej federacji na lepsze. Mniemy nadzieje że tylko transmisja nie nawali i wszystko będzie śmigało.
Zapraszam do mojej recenzji pisanej w trakcie oglądania gali ;)

Video: Lucha Underground 11.03.2015


Jeśli ktoś nie oglądał najnowszego odcinka Lucha Underground, to zapraszamy na replays.wrestlingonline.gq :)


Video: Evolve 38



Zapraszamy do oglądania najnowszej gali Eovolve! Więcej gal na replays.wrestlingonline.gq

Video: WWE RAW 09/03/2015

Zapraszamy do oglądania najnowszego epizodu WWE Monday Night RAW!



Video: House of Hardcore VIII

Zapraszamy do oglądania najnowszej gali od Tommy'ego Dreamera House of Hardcore VIII ! Przy okazji polecamy stronę replays.wrestlingonline.qg