A zacznę od Stinga. Jest mi przykro Stinga. Nie z powodu poważnej kontuzji, ale za to jak traktowany jest przez WWE. Najpierw zadziwiająca porażka z Triple H na Wrestlemanii w swojej debiutanckiej walce w federacji Vince'a McMahona, a kilka miesięcy później kolejna czysta porażka, tym razem z głównym mistrzem federacji. Spójrzcie na Rollinsa, człowiek czysto przegrał z Ceną pas US po jednym jednym AA. Po tej walce uciekał od kolejnej, dostał kolejne AA tym razem na materace poza ringiem. Walkę rozpoczął na wpół żywy, ale i tak Sting nie potrafił go pokonać. Ba, przegrał nawet czysto. To sprawia że boom na Stinga w WWE minął. Momentum które zgarnął rok temu na Survivor Series zniknęło. Co z tego że jego segmenty są dobre, interesujące. Co z tego że odgrywa fajną postać, skoro wiemy że w kolejnej walce i tak przegra. Powinniśmy cenić go bardzo za to że nie boi się przegrać czysto i sprawić że młode gwiazdy zgarną lepsze momentów. Mam nadzieję że nie jest to zemsta WWE na byłej gwieździe WCW...
Po walce wieczoru zjawił się "Master of interfierence" Kane! Fajnie że Kane powrócił, ale po co mu ta maska? Każdy wie jak wygląda jego twarz, każdy wie że nie jest poparzony i każdy wie że nie ma włosów. Ludzie domagali się tej maski, ale po co? Zdecydowanie wolałbym tego Kane'a, łącznie z jego starym theme song. Jednak na następnej gali podłapałem pomysł kreatywnych o rozdwojeniu jaźni Kane'a. Fajny pomysł, plus dla WWE. Każdy po zatwierdzeniu walki o pas US, wiedział że Kane zaatakuje Rollinsa i sprawi że Seth nie odzyska tytułu mistrza Stanów Zjednoczonych. Jednak tego nie zrobił i pokazano po raz kolejny że Cena jest nie do pokonania przez GŁÓWNEGO MISTRZA FEDERACJI. Gratulujemy WWE pushowania przyszłych gwiazd. Od biedy dobrze że Seth trafił teraz na Rollinsa, bo jemu przyda się w końcu czysta wygrana, która suma summarum niczego mu nie da i nie sprawi że będzie bardziej popularnym. No, ale okres przejściowy, trzeba się pomęczyć.
Rewolucja div w końcu się zaczeła! Ale nie na gali PPV, tylko dzień później. Brawo dla Paige i dla Vince'a za to że pozwolili jej powiedzieć te mocne, aczkolwiek prawdziwe słowa. Co do nowej mistrzyni div... Tydzień temu wygrała walkę, ale pasu nie zdobyła, zamiast zabić wzrokiem Nikki ona się popłakała. Na PPV już tą tytuł zgarnęła i się popłakała... Ściskaniom i łzą nie było końca, a ja nie cierpię czegoś takiego. Jeszcze tylko brakowało dedykacji Charlotte dla zmarłego brata Reida. Niedzielna walka pokazała nam trzy rzeczy. Po pierwsze, wygranej Charlotte nie towarzyszyły większe emocje, walka nie miała odpowiedniej podbudowy i ja nie czułem że to wielki moment córki Rica. Po drugie wiemy że reign Nikki był tylko po to, aby pobić rekord AJ, tak to mało jest dla nich warta. Widać to było szczególnie przez ostatnie tygodnie. I po trzecie Charlotte to nowy John Cena! Przez całą walkę była obijana i cały czas była w defensywie, po czym ożyła, wykonała 4-5 ruchów, zapięła ósemkę i wygrała. Czy chcemy patrzeć na Cenę w spódnicy?
Na sam koniec chciałbym szybciutko podsumować walki o tytułu Interkontynentalne, drużynowe i stracie pomiędzy Rusevem i Zigglerem. Cieszę się że Owens wygrał pas IC, Bardzo tego potrzebował, żeby jego postać była dalej wiarygodna, wiedziałem że nie wygra tego pasa czysto tylko przez jakąś brudną zagrywkę. Szkoda tylko Rybacka który bardzo poprawił się ringowo i mikrofonowo. Nareszcie nie potrzebuje promptera by mówić z sensem i ciekawie. New Day zachowali tytuły. Wiadome było że przegrają przez DQ, aby przechować tytuły, jednocześnie boom na Dudley Boyz trochę opadł. A co do Ruseva i Zigglera to szkoda mi Bułgara, raz dostaje po pysku od Lany, teraz cały czas jest szmacony przez Zigglera a na końcu Summer i tak ma go w dupie. Przykro mi go, bo nie ma już tej bestii z zeszłego roku a co jak co, ale Rusevowi wygrana przydałaby się jak woda spragnionym. Mam nadzieję że za niedługo Bułgar zmusi Dolpha do odklepania.
No i tak prezentują się, w moim odczuciu, dwa wieczoru z WWE. Jest nieźle, ale jak zawsze mogłoby być lepiej. Wiem że nie napisałem o walce rodziny Wyattów z braćmi z Shield i ich tajemniczym partnerem, ale nie chcę się powtarzać w tym tasiemcu. Jedyne co mogę do tego dodać to walka Ambrose vs Jericho w niedalekiej przyszłości. Do następnego SmartFani ;)
Dajcie Paige ten pas!
OdpowiedzUsuńTeż się zgodzę z tym felietonem. Już wcześniej, na samym początku, gdy kłócił się Rusev z Laną, było mi go szkoda. Wiecznie popychany i szmacony, no nie mógł tak dostawać :c
OdpowiedzUsuńJak mówisz, że Charlotte to Cena w spódnicy, to ja powiem, że Paige to Cm Punk w biustonoszu :D
Niby walki z Rollinsem są dobrze prowadzone, ale dość często wychodzi nielogika w owym "praniu". Też mi szkoda Stinga
:< Sądzę, że właśnie to JEST zemsta na WCW...
Też mi się mega podoba program z rozdwojeniem jaźni Kane'a. I tak - też za tamtym Kane'em tęsknię.
Patrz jak podobne mamy punkt widzenia ;)
Usuń