Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Droga do Main Rosteru. Pokaż wszystkie posty

Samoa Joe - Droga do Main Rosteru



Samoa Joe - Droga do Main Rosteru


Samoa Joe to niewątpliwie jeden z najgorętszych kąsków jakie pozostały na scenie wrestlingowej, a nie były zatrudnione przez WWE, przynajmniej tak było jeszcze kilka lat temu. Niedzielny fan może i nawet Joe nie kojarzy, ale jest większa szansa, że jednak coś tam kiedyś słyszał. Tego pana oczywiście Smart Fanom nie trzeba przedstawiać. Była wielka gwiazda ROH i TNA. Niesamowite połączenie gabarytów ze zwinnością. Tak przynajmniej jest na papierze... ale jak wygląda Samoa Joe w NXT i jakie są szanse na to, że zdoła jeszcze zawojować główny roster? Czytajcie dalej, a z pewnością coś na ten temat powiem.


Zacznijmy od tego, że jeszcze kilka lat temu gwiazdy takiego kalibru nie lądowały w NXT tylko od razu debiutowały na Raw. Od kiedy Tryplakowe NXT zyskało na prestiżu, dosłownie wszystkie nowe gwiazdy przychodzące do federacji, startują właśnie tam. To przypadek, wyjątkowa ostrożność WWE aby nie wpuścić byle kogo na Raw, przepełnienie głównego rosteru czy może same gwiazdy nie palą się do debiutów na Raw widząc, jak kończą kolejne talenty z rozwojówki? Nie sądzę, aby Samoa Joe był zbyt mało znany na debiut od razu w Main Rosterze. No tak... niestety od jego debiutu, tydzień w tydzień coraz bardziej wydaje mi się, że brak na niego pomysłu. Jak już powiedziałem przy okazji ostatniej rozmowy o NXT z Pawłem, którą przeczytacie tutaj, wszystko wygląda tak, jakby WWE tak strasznie zajarało się posiadaniem Joe, że wypuścili go bez większego ładu i składu. Wszyscy mieli zaostrzone apetyty na wielki feud z kimś z obecnej czołówki NXT, a później szybki i dynamiczny debiut... a tymczasem dupa.

Czy Samoa Joe zasługuje na kiszenie się bez pomysłu w NXT? Czy naprawdę jego umiejętności są już na tak niskim poziomie? Cóż, Joe to ringowo wciąż czołówka. Postanowiłem sobie, że nie będę się już czepiał gabarytów, ponieważ trend na olbrzymich koksów wymarł, skoro grubasek Owens ( bez urazy ) jest tak gorącym towarem na Raw. Można jednak wygląd Joe ocenić z innej strony. Czy on wygląda na gwiazdę? W porządku, wygląda na niszczyciela, jest charakterystyczny jeżeli chodzi o wygląd. To jest z pewnością zaleta i moim zdaniem w kwestii wyglądu nic mu nie brakuje. Skoro jednak mowa o wizualnej części postaci to nie wolno zapomnieć o całej otoczce wrestlera. Theme song, entrance... elementy, które pozwoliły wyróżnić się Finnowi Balorowi, a w przypadku Samoa Joe są... beznadziejne. O ile wejściówka u Joe raczej pozostanie zawsze taka sama ( bo co miałby zmienić, Owens niby też po prostu kroczy w stronę ringu ) to muzyka jest absolutnie, kategorycznie zjebana. Charakter Joe powinien być oddany theme songiem bardziej agresywnym niż to co mamy teraz, a w zasadzie to nawet ciężko ten obecny theme usłyszeć na galach. Ciężko mi to przyznać, ale powtórzę to co w rozmowie o NXT z Pawłem - TNA idealnie dobrało theme song do Samoa Joe i WWE akurat w tym aspekcie powinno się na nim wzorować.

Ostatnia rzecz, charyzma samego zawodnika. Jeżeli brać pod uwagę tylko to co do tej pory Joe pokazał w WWE... to jestem rozczarowany. Najsłabiej chyba wyszło |promo" na zapleczu po tym, jak bodajże przerwano walkę Owensa z Joe. Powtarzanie "Let them fight" niestety mnie nie zadowala, chociaż jestem w stanie przyjąć, że to był tylko ten jeden segment. No tak, mógłbym jednoznacznie skrytykować charyzmę Joe i przejść do zakończenia, ale jego debiut nie daje mi spokoju. Sposób w jaki pojawił się na arenie, z jaką pewnością to wykonał... to każe myśleć, że Samoa Joe jednak ma w sobie pokłady charyzmy. Po prostu nie może tego pokazać bo aktualnie gówno robi w NXT. Przynajmniej takie mam stanowisko na ten moment.

Okej, pora przejść do podsumowania! Kilka lat temu Samoa Joe zadebiutowałby na Monday Night Raw bez przebijania się w NXT. Mamy jednak rok 2015 i to stało się normą, że każda nowa gwiazda najpierw jest wrzucana na żółty brand. Joe nie jest obecnie w najwyższej formie i nie wiem czy w ogóle w takiej jeszcze będzie. Kiedy trafiasz do WWE to albo będziesz na szczycie albo po kilku miesiącach zorientują się, że nic z Ciebie nie będzie. Jest to nieuczciwe, ale tak działa. Na chwilę obecną Samoa Joe nie udzieliłbym kredytu zaufania w postaci awansu na Raw, ale z pewnością zaangażowałbym go w jakiś feud! Prawdziwa rywalizacja powinna pokazać, jak Joe sobie tak naprawdę radzi... nie robienie destrukcji pokonując co tydzień jakichś leszczy ( swoją drogą najgłupszy sposób promocji według mnie ). 

Dana Brooke - Droga do Main Rosteru


Dana Brooke - Droga do Main Rosteru


Dana Brooke to nowa diva NXT, która już przed debiutem była dość mocno promowana, zwłaszcza jak na kobietę. Rodzi się więc pytanie czy dawanie zapowiedzi jej debiutu i budowanie hype'u jest tu na miejscu? Co można widzieć w Danie Brooke? Cóż, tak naprawdę to już ostatnio w "Rzucie oka na NXT" padło porównanie jej do Beth Phoenix. Czy jest ono słuszne? No cóż, kolor włosów i uroda się zgadzają. Można nawet ją podciągnąć pod następczynię Glamazonki, o czym również z Pawłem pisaliśmy w ostatnim naszym wspólnym odcinku. Tak więc na ile Dana Brooke zasługuje na bycie zauważoną, a na ile to po prostu pusta promocja WWE? Może ten odcinek jest nieco zbyt szybko, ponieważ nie zdołaliśmy poznać jeszcze możliwości tej pani. Cóż, w takim razie jest to swego rodzaju rozważanie, którego nie mogę poprzeć sensownymi argumentami. Proszę więc wziąć cały ten odcinek nieco z przymrużeniem oka i ewentualnie dajcie znać czy moje proroctwo odnośnie jej kariery zbiega się z waszym. Zacznę może od wyglądu w szerszym znaczeniu.
Blondynka, całkiem dobrze zbudowana. Można powiedzieć, że stoi na jednej półce z Charlotte jeżeli mowa o obecnych divach NXT. Taki też feud powinien mieć miejsce na początek kariery Dany. Pojawia się jednak problem... że Charlotte raczej nie powinna wtopić feudu z bądź co bądź debiutującą divą. Może zatem Tag Team? Jest kilka możliwości, ale w ten czy inny sposób połączyłbym Danę z panną Flairówną ( wiem, tak się nie powinno pisać :D ). Wybiegnijmy trochę w przyszłość... czy Dana Brooke ma szansę się dobrze sprzedać? Nie chodzi tu oczywiście o takie "sprzedawanie się" o jakim pomyślałeś, Ty zboczeńcu ;p Sam nie wiem... ja kompletnie nie czuję tej divy, być może ktoś widzi to inaczej. W każdym razie Divas Championship bym jej nie wróżył, ale wszystko może się zmienić jeżeli pokaże, że jest wybitna na tle kobiet w NXT. Umówmy się... kobiety w NXT wszystkie z miejsca mają prawo trafić do Main Rosteru i te najbardziej utalentowane zjadałyby większość obecnych Div bez najmniejszego problemu, a te będące w fazie rozwoju mogłyby walczyć np. z Bellaskami, jak równa z równą. Divy NXT mają lepszy obraz swoich umiejętności na tle całego rosteru, ponieważ NAJLEPSZE z nich właśnie w rozwojówce póki co grzeją miejsce... ale uciekłem od tematu. Jak widzicie, nie można za wiele napisać o Danie Brooke na ten moment. Być może porwałem się z motyką na słońce, ale uznajmy to za pewien znak, że pojawiła się nowa diva, której poczynania należy śledzić. Sądzę, że zrobię jeszcze jeden odcinek z Daną Brooke w roli głównej... kiedy już będziemy mieli pełny obraz jej umiejętności i możliwości. Póki co Dana Brooke nie dla Main Rosteru, ale to chyba oczywiste.

Charlotte - Droga do Main Rosteru



Charlotte - Droga do Main Rosteru


Jest córką Rica Flaira. To chyba pierwsza rzecz o której pomyślisz zapytany o Charlotte. Istotnie rodowód do zostania gwiazdą w WWE ma idealny. Niestety Natalya jakoś nigdy topową divą w WWE nie została mimo bycia częścią rodziny Hartów. Czy Charlotte Flair podzieli jej los? Moim zdaniem nie, a dlaczego? Po odpowiedź zapraszam do przeczytania dzisiejszego odcinka "Drogi do Main Rosteru"!


Zacznę od jej umiejętności ringowych i atletycznego wyglądu. Trzeba przyznać, że Charlotte walczy bardzo dobrze i jak na kobietę - dość siłowo. Myślę, że w ciągu najbliższych kilku lat trend na modelki zamiast wrestlerek minie i wtedy takie kobiety, jak córka Rica Flaira dojdą do głosu. Charlotte również nie wygląda źle, ale wspomniana moda na modelki jest nieco sprzeczna z wizerunkiem prezentowanym przez byłą mistrzynię kobiet NXT. Ma mocno wysportowaną sylwetkę, jest muskularna. W głównym rosterze chyba żadna z pań tak nie wygląda. Obecnie jest to minus Charlotte, ale tak jak powiedziałem - czasy powinny wkrótce się zmienić na jej korzyść.

Teraz kilka słów o drugiej stronie medalu. Charlotte jest córką dwukrotnego Hall of Famera i jednego z najsłynniejszych w tym biznesie. To może być coś co pozwoli jej na szybszy progres i motywację, ale z drugiej strony może to być balast. Może porównywanie umiejętności za mikrofonem córki i ojca będzie lekką przesadą, ale nie ma szans, aby uniknąć tego typu zestawień. Niestety Charlotte nie ma szans na prześcignięcie ojca ( przynajmniej według mnie, z wielu powodów ), ale może stać się jedną z lepszych div w tej kwestii. Pytanie tylko czy ma wystarczającą charyzmę, aby porywać za sobą ludzi? Ten aspekt pozostawię bez odpowiedzi i pozwolę wam na postawienie własnej opinii. 

Pora powoli zmierzać do końca tego odcinka. Jest to pierwszy raz, kiedy cały odcinek poświęcam kobiecie, ale nie ostatni, gdyż one coraz częściej przebijają się swoim charakterystycznym stylem i umiejętnościami przez co zasługują na uwagę #GetDivasAChance. Charlotte Flair ma potencjał na stanie się jedną z topowych div w głównym rosterze, ale tylko wtedy, gdy upadnie stereotyp, że diva WWE ma być tylko ładna, a umiejętności ringowe schodzą na drugi, a nawet trzeci plan. Z pewnością Ric Flair będzie miał wiele powodów do bycia dumnym z córki.





* Zapewne jeden z moich kolegów napisze specjalny artykuł dedykowany niedawnej śmierci Dusty'ego Rhodesa, ale ja osobiście również pragnę wyrazić żal z powodu odejścia tego nietuzinkowego człowieka. Nie będę stawiał żadnych wirtualnych zniczy... to po prostu ogromna strata dla wszystkich związanych z wrestlingiem, a przede wszystkim dla jego synów. Spoczywaj w pokoju Dusty.

Rhyno & Brian Kendrick - Droga do Main Rosteru


Rhyno & Brian Kendrick - Droga do Main Rosteru


Witajcie w nowym odcinku Drogi do Main Rosteru. Jak już widzicie po tytule - dzisiaj podwójny odcinek z Rhyno i Brianem Kendrickiem w rolach głównych. Warto zaznaczyć, że nie będzie to standardowy odcinek, w którym będę rozpatrywał kandydatury wrestlerów do wdarcia się na Raw. Obaj dzisiejsi bohaterowie mieli okazję występować w głównym rosterze przy czym Rhyno dość dawno. Cel dzisiejszego odcinka jest nieco inny - Odkryć sens zatrudniania "starych" gwiazd w NXT. Oczywiście Kendrick i Rhyno to nie jedyne takie osoby, ale posłużę się ich przykładem. Zapraszam!


The Brian Kendrick 

Jeżeli spojrzymy na karierę Kendricka w WWE to nigdy nie był nikim szczególnym. Jeśli ktoś go zapamiętał to najprawdopodobniej jedynie jako jednego z wielu midcarderów ( Brian Kendrick, Shelton Benjamin, Vladimir Kozlov itp. ). Myślę, że mogę śmiało wysunąć tezę iż w NXT jest przynajmniej kilku lepszych zawodników od niego zarówno ringowo, jak i na mikrofonie. Jeśli połączymy to, że Brian był już w WWE, a teraz przysłano go do NXT mimo wystarczającej młodej siły tego rosteru i dodamy do tych dwóch rzeczy fakt, że i tak pojawia się on wyjątkowo rzadko - docieramy do następującego pytania: Czy NXT potrzebuje Briana Kendricka? Według mnie absolutnie nie. Format NXT powinien pozostać taki, jaki jest. Poza kilkoma wyjątkami jest to roster młodych, żądnych krwi zawodników. Koncepcja sprowadzenia Kendricka... dla wypromowania NXT? Nietrafiona. Moim zdaniem mógłby powrócić od razu na Raw i siedzieć w midcardzie bo chyba nikt nie sądzi, że byłoby inaczej.

Rhyno

O ile poprzedni bohater nie pojawia się na tapingach zbyt często to Rhyno buduje sobie pozycję w NXT. W najgorszym razie zdobędzie pas NXT i będzie obijał młodych, perspektywicznych zawodników. Rhyno jest fenomenalny w swojej roli, Gore jest finisherem, przy którym aż czuć wpierdol, ale nie chciałbym go oglądać, jak dominuje w NXT. Jedynym scenariuszem jaki dopuszczam do głowy jest jego dominacja przez jakiś czas ( nie za długi ), a później jego spektakularna porażka na rzecz zawodnika z NXT, który mógłby tą wygraną wedrzeć się do Main Rosteru. Sam Rhyno i tak może dołączyć do głównej części WWE - również ma tam historię, nawet bardziej pokaźną od Kendricka. Obecnie Rhyno i Finn Balor toczą feud. W zasadzie wszystko kręci się wokół pasa mistrzowskiego. Będę zadowolony jeśli postać wielkiej bestii zostanie wykorzystana tylko do promocji Balora czy też innego zawodnika.


Podsumowanie

W NXT oprócz Rhyno i Briana Kendricka oglądamy również Samoa Joe. Były zawodnik TNA także mógłby być przeze mnie opisany na potrzeby tego artykułu, ale chyba jednak nie jest to taka sama sytuacja. Przecież Kevin Steen, Prince Devitt czy Kenta również są w rozwojowym rosterze, a nie są żółtodziobami. Dlatego skupiłem się na przykładach wrestlerów, którzy byli w przeszłości w WWE i teraz powracają zaledwie do NXT. W mojej opinii jedyna rola jaką mogą odegrać to promocja nowych gwiazd... ale w NXT nie trzeba nikogo promować. Promować trzeba młode, debiutujące postacie z NXT, ale na Raw. Tam autorytet legendy Rhyno mógłby zwrócić uwagę, a Finn Balor kopiący mu dupę w głównym rosterze z automatu stałby się kimś. Kevin Owens skopał dupsko Ceny i właśnie na takiej zasadzie widzę podobne sytuacje. Wtedy jest to pożyteczne chociaż warto zauważyć, że wrestlerzy z NXT doskonale radzą sobie sami.

Bull Dempsey - Droga do Main Rosteru


Bull Dempsey - Droga do Main Rosteru



Zapaśnik w pełnym tego słowa znaczeniu. Zawodnik, którego ciężko szukać w dzisiejszych czasach w erze charyzmatycznych, mniejszych, szalonych techników. Mimo tego, że jest typowym wrestlerem to nie brak mu wyjątkowości i z pewnością rzuca się w oczy. Bull Dempsey to człowiek, którego mogliśmy nie znać przed jego dołączeniem do NXT... ale teraz znać go wypada. Można powiedzieć, że jest jednym z najlepszych w swoim stylu. W takich okolicznościach rodzi się jedno, bardzo ważne pytanie. Czy WWE potrzebuje obecnie ludzi takich, jak Bull Dempsey?


Próbując zasięgnąć odpowiedzi na to pytanie, przyjrzyjmy się dokładnie postaci Bulla. Pod względem wyglądu daleko mu do Setha Rollinsa czy Finna Balora, ale wygląda, jak zapaśnik. To w jego postaci jest ważne i charakterystyczne. Strój zapaśniczy i spora waga - jeśli obejrzymy walki sprzed kilkudziesięciu lat to tak właśnie wyglądał wrestling. Bull Dempsey daje nam namiastkę starych czasów, ale jest lepszy w metodzie przekazywania tego. Skoro mowa o przekazie to na myśl przychodzi mic-skill Bulla. Jednym z jego głośniejszych konfliktów w NXT był ten z Baronem Corbinem. Chyba każdy zauważył, że pod względem wypowiedzi to Dempsey zjadał Corbina. Nie było tych okazji w prawdzie zbyt wiele, ale jednak. Jeśli miałbym go umiejscowić w jakiejś drabince mówców to byłby równie daleko od Barona Corbina co od CM Punka. Bull jest po prostu przeciętny, ale ma inne atuty. Obecny poziom za mikrofonem póki co chyba wystarczy. Od siebie dodam, że chętnie widziałbym go z charyzmatycznym menadżerem pokroju Enzo Amore.


Dobrego zawodnika poznaje się także po umiejętnościach ringowych. Tak, jak już wspominałem - Bull Dempsey prezentuje old-schoolowy styl zapaśniczy. Tak naprawdę ciężko mi sobie wyobrazić walkę prowadzoną przez niego, która mogłaby być bardzo zaskakująca. Taki jest po prostu jego sposób na wrestling. Fani w NXT są na takim poziomie wtajemniczenia, który pozwala im na docenianie dobrych zapasów. Czy fani interesujący się tylko głównym rosterem mają taką samą cechę? Niestety delikatnie w to powątpiewam, a to niesie ze sobą wniosek na temat przyszłości Bulla Dempseya w Main Rosterze, który za moment przeleję do tego wpisu...


Bull Dempsey jest zapaśnikiem, który nie ma sobie równych. Pomysł na bycie wrestlerem z krwi i kości wydaje się być bardzo dobry i pewnie by był... ale niestety. Taka koncepcja moim zdaniem nie odnajdzie się w WWE. Kurt Angle był faktycznym przypadkiem wrestlera, którego fani WWE kupili. To był jednak jeden jedyny Kurt Angle. Śmiem twierdzić, że Bull Dempsey nie będzie nowym Kurtem. Na NXT lub scenę niezależną jego postać nadaje się w stu procentach. Obawiam się jednak, że w Main Rosterze czekałoby go zaledwie okupowanie mid-cardu, a w najgorszym razie pajacowanie niczym Brodus Clay. Nie chcę tego widzieć, dla dobra mojego i dla dobra Bulla Dempseya.

Odcinek specjalny - Droga do Main Rosteru


Odcinek specjalny - Droga do Main Rosteru


Miałem w planach zrobić normalny odcinek cyklu "Droga do Main Rosteru", ale WWE postanowiło wrzucić na swoją stronę interesujący mnie artykuł ( Zobacz! ), w którym podaje pięciu kandydatów z NXT do głównego rosteru. Postanowiłem, że dzisiaj podejmę się analizy tego właśnie artykułu i skonfrontuję swoje oczekiwania z propozycjami WWE. Serdecznie zapraszam!



#1 Bayley

Według wwe.com, Bayley jest żeńską wersją Daniela Bryana. Ja się z tym aż tak nie zgadzam, ale trzeba przyznać, że jest bardzo dobrym materiałem na divę w głównym rosterze. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że zdecydowanie lepszym niż nawet Paige. Bayley ma charakter rozrywkowy, dostosowany do realiów głównego rosteru. Jest też dobra w ringu. Jedyną rzeczą, która może jej przeszkodzić jest jakieś idiotyczne upodobanie Vince'a do zatrudniania modelek zamiast wrestlerek. Mam jednak nadzieję, że to nie będzie miało miejsca. Czy Bayley zasługuje na Main Roster? TAK!


#2 Colin Cassady & Enzo Amore

O tej dwójce, tak samo jak o Bayley, nie wypowiadałem się w cyklu Droga do Main Rosteru. Z perspektywy czasu jest to dużym błędem. Enzo Amore i Colin Cassady tworzą dobraną grupę. Ten pierwszy jest dobry za mikrofonem - trzeba przyznać. Do tego jest dość świeży, a to zaleta bo doskonale wszyscy wiemy, że ciężko się słucha kogoś kogo musieliśmy słuchać przez ostatnie kilka lat. Colin to idealna przeciwwaga dla Enzo. W mojej opinii trochę mniej wyróżnia się od swojego partnera, ale ich debiut widziałbym w stylu: Cassady zawodnik - Amore jego menadżer z tym, że również walczący. Innym wyjściem jest także debiut solowy Enzo Amore co również chętnie bym zobaczył. Mimo wszystko czy obaj panowie w komplecie zasługują na Main Roster? TAK!


#3 Baron Corbin

Na temat Barona powstał odcinek Drogi do Main Rosteru, do którego serdecznie zapraszam, jeżeli ktoś go nie czytał. Tam dokładniej przyjrzałem się postaci Corbina i doszedłem do wniosku, że nie zasługuje on na główny roster. Na dzień dzisiejszy nie zmieniam swojego zdania bo nie dostałem ku temu żadnych sensownych powodów. Corbin nie ma ani odrobiny charyzmy za mikrofonem, a w ringu również jest - nienajlepszy. ( Zapraszam jeszcze raz do przeczytania - Baron Corbin "Droga do Main Rosteru" ). Czy Baron Corbin zasługuje na główny roster? NIE!


#4 Sasha Banks

Sasha to druga diva w zestawieniu przygotowanym przez wwe.com i jest to drugi traf, który ma szansę być realnym. Banks swoim stylem i nawet nieco wyglądem przypomina mi Alicię Fox i coś czuję, że niektórym fanom również kojarzyłaby się ona w podobny sposób. Sasha ma przede wszystkim dobre umiejętności w ringu. W dywizji kobiet w obecnym kształcie z pewnością znalazłaby miejsce wokół Divas Championship. Ona, Charlotte oraz Bayley mogłyby przeprowadzić coś na kształt inwazji na dywizję div z Main Rosteru. Paniom z NXT nic nie brakuje - wręcz przeciwnie. W mojej opinii są o wieeeeele lepsze od np. sióstr Bella. Czy Sasha Banks zasługuje na główny roster? TAK!


#5 Finn Balor

Na temat Finna również powstał odcinek "Drogi do Main Rosteru" ( Zapraszam do zapoznania się z - Finn Balor "Droga do Main Rosteru" ). Tam wypowiedziałem się bardzo pochlebnie o tym zawodniku. Nie ma najmniejszego powodu, aby swoje zdanie zmieniać. Finn Balor to aktualnie jeden z ludzi, którzy muszą znaleźć się na Raw w trybie natychmiastowym ( no, może lekko przesadzam z tym "natychmiastowym", ale po prostu szybko ). Dobry w ringu, za mikrofonem również. Ma bardzo charakterystyczne wejście, które elektryzuje fanów. Wyglądem rzeczywiście przypomina gwiazdę i jest materiałem na kogoś ważnego w przyszłości. Czy Finn Balor zasługuje na główny roster? TAK!


To już koniec tego specjalnego odcinka "Drogi do Main Rosteru". Czy zgadzacie się z moimi opiniami na temat poszczególnych zawodników? A może widzicie to inaczej? Kogo WWE pominęło w swoim artykule? Gorąco zapraszam do dyskusji!

Hideo Itami - Droga do Main Rosteru


Hideo Itami - Droga do Main Rosteru


Tydzień temu Drogi do Main Rosteru nie było, więc wypada powrócić do cyklu z dużym impetem. Nie można do tego celu wybrać innego bohatera, jak ex. KENTY. Reprezentant Japonii, gdzie odnosił wiele sukcesów i uznawany przez wielu za najlepszego wrestlera z Kraju kwitnącej wiśni. Podczas dzisiejszego odcinka przyjrzymy się szansom na zainstnienie w głównym rosterze Hideo Itamiego! Zapraszam ;)


Na pierwszy rzut oka postać Itamiego jest spójna. Wygląda, jak na wrestlera przystało. Nie potrzebuje udziwniać swojego charakteru jakimiś głupawymi wstawkami czy to w stroju czy zachowaniu. WWE stara się zrobić z KENTY postać będącą odzwierciedleniem prawdziwego japońskiego wojownika. Na szczęście póki co robią to poważnie, a nie na miarę Yoshiego Tatsu. Wydaje się, że największym niebezpieczeństwem dla Hideo jest właśnie jakiś głupi pomysł kogoś z Creative Teamu WWE, aby nagle zrobić komedię kosztem jego osoby. Osobiście bym tego nie zniósł tak samo, jak wielu jego fanów na całym świecie.

Robienie komedii kosztem Hideo to byłby fatalny ruch ze strony WWE. Wystarczy spojrzeć na umiejętności ringowe Itamiego, aby wiedzieć, że to nie może być osoba do rozbawiania fanów kiepskimi żartami. To musi być wojownik. Gabaryty idealne dla underdoga, a kibice kochają underdogów, kochają wrestlerów będących na straconej pozycji i niebywale cieszą się, kiedy ich ulubieniec wygrywa. KENTA ringowo jest w stanie dawać 5-stary i do tego nie trzeba chyba nikogo przekonywać. Nie ma przypadłości, która męczy Finna Balora, który bywa obijany większość walk i nie mają one tempa ( głównie jakieś starcia z Curtisem Axelem tak wyglądały ).  Od samego debiutu w NXT Hideo wygląda dobrze i nie zaliczył chyba większej wpadki. Skoro o debiucie mowa to zrobił to w naprawdę dobrym stylu w feudzie przeciw The Ascension, a przyprowadził ze sobą nikogo innego, jak właśnie wspomnianego przed chwilą Finna Balora. Już po tym widać, że KENTA jest traktowany poważnie przez WWE - i dobrze.

Za mikrofonem niestety jest kłopot. Oczywistym jest, że Hideo nie zna angielskiego w stopniu takim, aby sadzić proma godne CM Punka, ale i tak sprawuje się moim zdaniem poniżej oczekiwań. W przypadku Ruseva - pomocna okazała się Lana. Czy Itami również potrzebuje menadżera? Według mnie zdecydowanie tak. W głównym rosterze trzeba mieć gadane, albo mieć u boku kogoś, kto ma gadane. Oczywiście można być niemym bohaterem, ale chyba nie tędy droga. Kiepskie skille na mikrofonie mogą być przez pewien czas urokiem KENTY, ale nie ma co czekać i zanim wepchnie się go do Main Rosteru to należy znaleźć mu godnego kompana, który zostanie jego ustami.


Podsumowanie: Hideo Itami a.k.a. KENTA jak najbardziej jest godny miejsca w Main Rosterze WWE. Pierwsze próby już za nim - udział w Andre The Giant Memorial Battle Royal na Wrestlemanii. Nie traktowałbym tego jako pełnoprawny debiut, ale udało mu się zebrać cenne doświadczenie na Największej Scenie ze Wszystkich. Debiut Hideo na Raw jest tylko kwestią czasu. Nie podejmę się rzucenia konkretnego momentu, ale powinno się to stać do czasu Summerslam. Jeśli uważasz inaczej, napisz swoją opinię. Dziękuję za przeczytanie artykułu, cześć! :)


Tyler Breeze - Droga do Main Rosteru


Tyler Breeze - Droga do Main Rosteru


Ostatnio dość krytycznie podsumowałem postać Barona Corbina i jego szanse na zostanie gwiazdą w głównym rosterze. Dzisiaj odcinek cyklu ważny z dwóch powodów. Po pierwsze zajmiemy się jedną z bardziej charakterystycznych postaci w NXT. Po drugie jest to wpis, po którym otwarcie mówię, że zostały mi jeszcze około trzy postaci do omówienia. Po tym nastąpi przerwa na rzecz innej serii. Wracając do właściwego tematu - Tyler Breeze...

Mogę nie być jego fanem. Nie przepadać za jego stylem, wyglądem, gimmickiem i ogólnie tym, jak kreuje jego postać samo WWE. Rodzi się tylko pytanie - po co. Prawdę powiedziawszy to gdybym brał pod uwagę jego postać samą w sobie to nie zostałaby pozytywnie oceniona. Nie jestem fanem gimmicków w stylu Dashing Rhodesa ani Zacka Rydera, a Tyler Breeze wygląda na hybrydę tych dwóch. Nie wiem w czym rzecz, ale WWE chyba upodobało sobie sytuację, w której w federacji jest przynajmniej jeden zawodnik grający metro/homo/jakiegokolwiek seksualistę. W tym momencie dosięga mnie lekka irytacja względem samego siebie. Generalnie hejtuję takie gimmicki w mainstreamie z góry na dół, ale Tyler Breeze jest grany tak dobrze, że aż czuję podziw. No i co ja mam teraz zrobić? To jeden z nielicznych przypadków, kiedy kiepski i niepasujący mi gimmick zostaje zatarty dzięki dobrym umiejętnościom zawodnika.

Dzisiaj właściwą ocenę zacznę od umiejętności ringowych Tylera. W swojej karierze w NXT dał nam kilka bardzo dobrych walk i kilka dobrych. Nie jestem w stanie znaleźć w pamięci wielu walk z jego udziałem, które były poniżej przeciętnej. Niestety działa to też w drugą stronę i walk a'la 5-star też od niego nie kojarzę. Mimo wszystko ogląda się go super. Po kilku minutach walki jego lalusiowaty wygląd zanika i zaczyna się wrestling pełną gębą. Breeze jest zwinny i prezentuje bardziej techniczny styl walki ogólnie bardzo popularny w NXT. No i dobrze, że jest popularny co nie? Jak ktoś nie lubi oglądać takiego stylu to niech rzuci kamień ( nie we mnie! ). Ja tego kamienia nie rzucę. Właśnie przez umiejętności ringowe Tyler jest dla mnie w jakikolwiek sposób przymierzany do Main Rosteru. Tylko błagam - nie jako taki laluś!

W miejscu na ocenę mic-skilla podsumuję całą charyzmę zawodnika. Jego mic-skill jest chyba zbyt zależny od gimmicku żebym mógł go uczciwie badać. Tyler Breeze jest charyzmatyczny... i tutaj mógłbym skończyć #TenTypMes. Wypada jednak napisać znacznie więcej. Najczęściej oglądamy z nim wywiady, które są przerywane z powodu "focha" głównego bohatera. Czasem są przerywane z powodu interwencji jego rywali ( np. Hideo Itami ), a samych speechów z mikofonem zbyt wiele nie kojarzę ( coś, jak Baron Corbin ). Czuję, że się powtarzam, ale gdyby gimmick Tylera nie zależał w tak dużym stopniu od tego co mówi to pewnie mielibyśmy okazję zobaczyć prawdziwego Breeza. W tym miejscu pozwalam sobie na udzielenie mu kredytu zaufania.

Trochę chaotyczny odcinek, ale jaka postać taki wpis. Z tego co napisałem wynika, że nie do końca wiem, jak oceniać Tylera. Z jednej strony naprawdę nie trawię jego zachowania podporządkowanego gimmickowi. Z drugiej doceniam ponadprzeciętne skillsy w ringu i wierzę, że za mikrofonem też nie jest cienki. Wydaje się, że Tyler powinien być w głównym rosterze WWE, ale nie w obecnym gimmicku. Taka jest moja opinia, a wasza?

Baron Corbin - Droga do Main Rosteru


Baron Corbin - Droga do Main Rosteru


Odcinki "Drogi do Main Rosteru" w rolach głównych z Samim Zaynem i Finnem Balorem pokazywały, jak wygląda ten cykl, kiedy omawiana przeze mnie postać ma niepodważalny talent i szansę na zdobycie szturmem serc fanów WWE. Dziś będzie trochę inaczej. Thomas Pestock aka. Baron Corbin to moim zdaniem jedna z większych pomyłek obecnego NXT.

Ten gość to były zawodnik NFL, a jego jedyną pozytywną rzeczą jest chyba wygląd. Wymienieni przeze mnie bohaterowie poprzednich wydań "Drogi do Main Rosteru" są dokładnym przeciwieństwem Barona Corbina. Ten waży 125 kg i mierzy 203 cm. Pod względem gabarytów idealnie wpasował się w predyspozycje WWE. Nie chce mi się wierzyć, że tylko dzięki jako takiej prezencji dostał na początku tak duży push. Wszystko wskazuje jednak na to, że tak. Wplątanie go w feud z Bullem Dempseyem i co więcej robienie z niego destroyera gnojąc przy tym znacznie bardziej utalentowanego Bulla to jak rozbój w biały dzień. Co Baron Corbin ma do zaoferowania nam, fanom?

Za mikrofonem absolutnie nic. O ile dobrze kojarzę to nie wygłosił nawet żadnego promo po tym, jak rozpoczęło się kreowania go na niszczyciela. Jedyne okazje, gdy możemy go usłyszeć to wtedy, kiedy przeprowadzany jest z nim wywiad. Powiedzmy sobie szczerze - aby zrobić niezły wywiad nie trzeba być mówcą pokroju CM Punka, Deana Ambrose'a czy nawet Johna Ceny. Wystarczy trochę charyzmy, aby w krótkich odpowiedziach na pytania zawrzeć jak najwięcej emocji. Czy w wywiadach Corbina widzimy emocje? Cóż... sami sobie odpowiedzcie ( Kliknij, aby doświadczyć wspaniałych mic-skilli Barona Corbina ). Przypomina mi się jeden wywiad, kiedy to Corbinowi przerwał Bull Dempsey i zaledwie kilkoma zdaniami wypadł lepiej niż jego oponent. W przypadku umiejętności za mikrofonem wszystko jest do poprawy czyli nie pozostaje nic innego, jak tylko liczyć na progres.

W ringu... również niezbyt wiele. W porządku, jego finisher ( End of Days ) wygląda całkiem spektakularnie i demonstruje siłę, jaką dysponuje. Problem w tym, że starcia nie opierają się tylko na akcjach kończących. Po wielu kilkunasto-sekundowych squashash ciężko mi z czystym sumieniem oceniać ring-skill Corbina... chociaż właściwie pewien występ gwiazdy NXT podczas niedawnego Raw pozwala mi inaczej spojrzeć na sytuację. Adrian Neville ( uparcie będę go tak nazywał mimo odcięcia mu imienia przez WWE ) pokazał, jak wiele można zaprezentować publiczności w trakcie krótkiego pojedynku. Baron Corbin w porównywalnym czasie pokazuje dwie, a góra trzy akcje powtarzające się częściej niż Five moves of Doom w wykonaniu Johna Ceny. Chyba w każdej walce ogląda się Irish Whip do narożnika, Big Boot i oczywiście End of Days. Skoro w krótkich walkach nie potrafi pokazać dobrych akcji to mam pełne prawo wątpić, że w dłuższych będzie lepiej. Wyraźnie rzuca się w oczy toporność ringowa byłej gwiazdy NFL.

Gdy mówię "Baron Corbin" to tytuł tego cyklu brzmi dość ironicznie. Jego droga do Main Rosteru może przypominać w najlepszym razie pracę Syzyfa, kiedy to kamień niemalże wtoczony na szczyt góry zawsze osuwał się ponownie na dół. W każdym razie taki stan rzeczy byłby uczciwy, ponieważ Baron Corbin najzwyczajniej w świecie nie zasługuje na pozycję w głównym rosterze, a tym bardziej na silną pozycję. Może jego umiejętności za mikrofonem polepszą się, a w ringu popracuje trochę z bardziej utalentowanymi kolegami z NXT, którzy z pewnością go czegoś mogą nauczyć. Wtedy wszystko staje się otwarte, ale na dzień dzisiejszy absolutne nie dla Barona Corbina w Main Rosterze WWE.

Finn Balor - Droga do Main Rosteru


Finn Balor - Droga do Main Rosteru


Finn Balor lub jak kto woli Prince Devitt to nie byle kto. Zawodnik reprezentujący Europę, a konkretniej Irlandię. na myśl przychodzi Sheamus lub Finlay? Absolutnie nie! Mógłbym skupić się na jego wyczynach na scenie niezależnej, ale w całym tym cyklu głównym założeniem jest mówienie o tym, jak dany wrestler sprawuje się w NXT. Pora więc na jedno z najgorętszych nazwisk w obecnym rosterze NXT - Finna Balora!

Ten zawodnik rzuca się w oczy. To pewne. Mimo gabarytów niezbyt pasujących do preferencji Vince'a, Balorowi udaje się robić wrażenie. Mam nadzieję, że nie zabrzmi gejowsko, ale ma imponujący wygląd jeżeli chodzi o rzeźbę i nie tylko. Ogółem wygląda na to, że mamy dwa typy zawodników pod względem wyglądu. Koksów powyżej 1,9 metra oraz przystojniaków, niekoniecznie dużych, ale też coś w ich wyglądzie medialnego jest ( nie zapominajmy, że o biznes też chodzi, a najlepiej ubrać go w coś przystępnego ). Finn należy do tej drugiej grupy i fani to kupują. Oczywiście typowe marki bo dla smartów to bez znaczenia czy ma sześciopak na brzuchu czy wygląda, jak Luke Harper. Wygląd to jednak nie tylko same warunki fizyczne, ale też wszelakie elementy charakterystyczne dla postaci. Takim elementem jest z pewnością dla Balora jego face paint. Używa go przy okazji ważnych walk i o ile mnie pamięć nie myli to zawsze gdy go miał - wygrywał w NXT. Fani lubią całą otoczkę wokół jego postaci, bardzo charakterystyczne wejście, nad którym ponoć sam Finn pracował z Triple H'em bardzo długo, a wszystko dopełnia bardzo dobry theme song. Jak widać, cała postać Finna Balora jest dopracowana do granic możliwości. Nie pozostaje nic innego, jak tylko dawać czadu w ringu i za mikrofonem.

Skoro mowa o mikrofonie to Finn Balor nie jest według mnie w ścisłej czołówce mówców. Nawet w krótkiej historii NXT nie plasuje się w pierwszej trójce. Od niego lepiej wypadają Sami Zayn, Bray Wyatt, Seth Rollins. Adrian Neville ze swoim specyficznym akcentem również nie jest specjalnie za Balorem. Gdybym był złośliwy to mógłbym powiedzieć, że Hideo Itami byłby lepszy, kiedy tylko nauczyłby się angielskiego w większym stopniu niż do powiedzenia "me and you, you and me" w stronę Tylera Breeza. Złośliwy jednak nie jestem i doceniam też fakt, że Finn Balor jest pierwszym wrestlerem z Irlandii, który nie ma wpychanego gimmicku pokroju Sheamusa czy Finlaya. Jego sytuacja za mikrofonem nie jest zła. Ma kontakt z publiką głównie przez to, że kupują jego postać za całokształt. Droga do bycia drugim Edgem jest więc otwarta, ale czy Balor osiągnie taki poziom? W zasadzie może lepiej, aby był po prostu Finnem Balorem, a nie drugim *wstaw dowolne imię*.

W ringu... w ringu to już inna para kaloszy. Spekulacje na temat umiejętności Balora zostałyby ucięte w chwili pokazania wszystkim jakiejkolwiek walki. Jego arsenał ruchów, dynamika. Wszystko składa się na fakt, że Finn ringowo jest produktem gotowym na wielki świat WWE... ale w to chyba nikt o zdrowych zmysłach nie wątpił ani przez chwilę. Jeśli miałbym szukać elementów w jego stylu, które mogą być do poprawy to na siłę znalezioną rzeczą jest finisher. Jego Double Foot Stomp z narożnika ma to do siebie, że ciężko wykonać go z zaskoczenia. Dla mnie jako miłośnika akcji "out of nowhere" brakuje takiej akcji kończącej u Finna. Tak jak mówię, jest to jednak czepianie się na siłę. Większość smart-fanów pewnie zjadłaby mnie żywcem za wytykanie Devittowi kiepskiego finishera. Dobra, mam coś jeszcze. To jest w zasadzie w niewielkim stopniu wina samego zawodnika, ale często walki z jego udziałem mają ogromne przestoje. Tak jakby rywale nie za bardzo wiedzieli co mają z nim zrobić. W walce z Kevinem Owensem wynikało to zapewne z heelowego sposobu walki wspomnianego mistrza NXT, ale ten proceder jest zastanawiający. Dochodzi do paradoksu, kiedy Balor nie wypada najlepiej w ringu przez to, że nie ma okazji pokazać na co go stać.

Podsumowując - Finn Balor w swojej karierze w NXT zdążył namieszać. Jest jednym z zawodników, na których promocję położony jest największy nacisk. Tak to przynajmniej wygląda i będę szczęśliwy jeżeli to się utrzyma. W pierwszej odsłonie "Drogi do Main Rosteru" stwierdziłem, że Sami Zayn odniesie sukces. Co w takim razie mam powiedzieć o dzisiejszym naszym bohaterze? Chyba nie wypada mówić nic, jak tylko powtórzyć słowa z zeszłego tygodnia. Balor a.k.a. Devitt ma wszystko co potrzeba by być ciekawym. Jedyną przeszkodą mogą być gabaryty bo niestety WWE ma bzika na punkcie wielkich kolesi. Z drugiej strony musi się to zmienić bo w przeciwnym wypadku wszyscy pokroju Balora, Zayna czy Nevilla będą mogli zapomnieć o zawojowaniu głównego rosteru. Dzięki za uwagę, trzymajcie się! Może macie jakieś propozycje - o kim zrobić następną odsłonę tego cyklu? Piszcie!



Sami Zayn - Droga do Main Rosteru

Sami Zayn - Droga do Main Rosteru


Na zdjęciu powyżej jest ta sama osoba. Ciężko mi w to uwierzyć, ale to fakt. El Generico na scenie niezależnej wyrobił sobie wielką markę, popularność i szacunek wśród wszystkich, którzy nie ograniczają się tylko do mainstreamu. Dla wielu osób jego charakterystycznym elementem była maska i muszę przyznać, że ja sam należałem do tych, którzy byli sceptyczni jeśli chodzi o pomysł zabrania mu jego atrybutu przez WWE. Gdy patrzę na niego teraz to stwierdzam, że był to chyba najlepszy ruch z możliwych. Pozwolił na lepszy kontakt z publiką i odczepienie łatki "jakiegoś" luchadora. Stąd już tylko dwa kroki do stania się kimś wielkim, a właściwie jeden. We wszystkim chodzi o umiejętności, a w tym przypadku ringowe oraz na mikrofonie.

Na ogół Zayn wygląda na całkiem miłego gościa, ale między linami zmienia się w bestię. Nie dosłownie rzecz jasna. Ciężko mi sobie wyobrazić Brocka Lesnara walczącego, jak Sami Zayn. Były El Generico od samego początku błyszczał w walce. Jest autorem fantastycznych walk m.in. z Adrianem Nevillem czy Cesaro ( z tym drugim wykręcił, według wielu, nieoficjalną walkę roku w WWE - Kliknij, aby zobaczyć skrót walki Sami Zayn vs Cesaro ). Zasób ruchów, jakim dysponuje ten zawodnik, jest nieprawdopodobny. DDT z przeskoczeniem między linami, jego klasyczny Powerbomb, Arabian Press poza ring oraz Helluva Kick to akcje używane przez niego właściwie w każdym starciu, a oprócz nich trafiają się także różne perełki, na które natkniecie się oglądając jego pojedynki w NXT.

Nie samymi umiejętnościami ringowymi człowiek żyje, a Sami Zayn jest jednym z lepszych przykładów, jak do świetnego prezentowania się w ringu dorzucić dobrą przemowę. Jeżeli miałbym wskazać aspekt, w którym Zayn rozwinął się najbardziej w trakcie swojego pobytu w NXT to byłby to właśnie tzw. mic-skill. Oczywiście kluczem do tego jest również odpowiednie przedstawienie i sprzedawanie jego osoby. Cały wizerunek Samiego Zayna jest wręcz stworzony do sposobu, w jaki WWE stara się nam go pokazać. Jest to face, ale nie taki, do jakiego przyzwyczaił nas główny roster. Jest to postać pozytywna, walcząca ze wszystkim co zostanie postawione na jego drodze i wygrywająca ostateczne batalie ku uciesze fanów. Ale jest to charakter zdecydowanie ostry, charyzmatyczny i twardy. Chanty "ole! ole! ole!", które przywędrowały ze sceny niezależnej z pewnością są także wielkim atutem Zayna. Jest to według mnie porównywalne do "Yes! Yes! Yes!", może mieć w przyszłości podobną siłę. Z tą różnicą, że Sami nie krzyczy "Ole!" wbiegając do ringu... i cale szczęście.

Ciężka praca Zayna, jego umiejętności w ringu, za mikrofonem, a także dobry nos Triple H'a do jego osoby sprowadziły się do tego co widać na obrazku po prawej stronie. Sami Zayn został mistrzem NXT. Może nie jest to wyznacznik tego, że szybko wkroczy do głównego rosteru ( Bray Wyatt, Roman Reigns, Dean Ambrose czy o zgrozo Adam Rose - nie mieli nigdy pasa NXT ), ale z całą pewnością pozwala przetestować warianty, w jakich można prowadzić przyszłe title runy tej gwiazdy już z pasami mistrzowskimi, jakie oferuje główny roster. Obecnie Sami nie jest w centrum wydarzeń, ale jego feud z Kevinem Owensem będzie trwał i o to chyba możemy być spokojni. Możemy być wszyscy spokojni także o to, że Sami Zayn trafi do głównego rosteru WWE. Dobrze rokuje to, że często jest on brany w trasy i walczy z zawodnikami, którymi reklamuje się federacja. Triple H ma nosa do gwiazd ze sceny niezależnej sprowadzając nam naprawdę kilku wspaniałych wrestlerów. El Generico a.k.a. Sami Zayn może być w przyszłości produktem, który przyniesie WWE nie mniej zysków niż John Cena, a nie oszukujmy się - do zysków to wszystko się sprowadza. Jeżeli Sami będzie się WWE opłacał to będzie w świetle reflektorów. Od siebie mogę powiedzieć tylko, że chcę, aby tak się stało. Sami Zayn zasługuje na Main Eventy Wrestlemanii, kropka.

A jak wy oceniacie umiejętności tego wrestlera, jego progress w NXT i szanse w głównym rosterze? Jego droga jeszcze trwa, ale jest to tylko kwestia czasu tak samo, jak przy okazji innych gwiazd, o których wypowiem się w tym cyklu już niebawem. Trzymajcie się, cześć!