Rzut oka na... #24 - NXT Takeover Respect



Siema świry! Szok, prawda? Pewnie spytacie ,,kurwa, oni jeszcze żyją?". Strona przeżywa pewien spadek formy, jednak zmartwychwstanie, jestem tego pewien a ja wreszcie powracam ze swoim ,,stałym" projektem. Mam nadzieję, że nie będzie więcej tak długiego przestoju.

 NXT Takeover Respect, gala na która czekałem, jednak nie odliczałem minut jak to było w przypadku gali w Brooklynie. Oczywiście wszystko kręciło się w okół pań, jednak poza nimi widzieliśmy sporo ważnych wydarzeń. To co, zaczynamy!

Prolog



 Na samym wstępie chciałbym napisać co nieco o oprawie. Stage bardzo fajny, wreszscie coś nowego, widać, że to PPV, większa gala gdzie stage jest specjalny, nie to co w głównym rosterze. Nie mówcie tylko, że nie tęsknicie za scenowymi kombinacjami! Puchar, a raczej statua dla zwycięzców "turnieju ku czci Dusty'ego: prezentowała się okazale. Światło przyćmiło nieco fanów i galę wizualnie oglądało się wyśmienicie. Zresztą WWE nie w tym aspekcie żadnej konkurencji. 


Finn Balor & Samoa Joe vs The Mechanics





 Półfinał, w którym zwycięzca był znany. Emocji praktycznie nie było. Na plus na pewno zaliczę booking walki i skupianie się mechaników na lewej nodze Finna. Potem przełożyło się to na finał i ogólnie można napisać, że takie lekkie urozmaicenie wyszło ,,in plus". Walka na porządnym poziomie, fajne tempo jednak tradycyjny schemat zakończenia walki, który po prostu nudzi. Ale co mają innego wymyślić? Pierwszy półfinał za nami, zawodnicy rozgrzali publikę.

Chad Gable & Jason Jordan vs Baron Corbin & Rhyno





 Z tygodnia na tydzień coraz bardziej kupowałem ten zapaśniczy team. Po tej gali są moimi ulubieńcami, oczywiście zaraz po Vaudevillains! W ringu są bardzo dobrzy, gimmicku jako takiego nie mają, bazują na ,,zapasach", ale bardzo dobrze mi się to ogląda. Mimo całej sympatii do JJ'a, to Chad jest tym silniejszym ogniwem, nie mówię tu o ring skilu, lecz o całokształcie, włącznie z porywaniem publiki. Jest olimpijczykiem, w USA fani cholernie lubią takie postaci, do tego prezentujące wysoki poziom ringowy. Przykład? Kurt Angle. Nie ma co ich do siebie porównywać, Chad dopiero zaczyna karierę, jednak za mikro czy charyzmą na pewno odstaje od legendarnego Kurta. Mimo wszystko serce rośnie u fanów jak i u niego samego gdy publika w rytm theme songu Angle'a śpiewa jego nazwisko. Nie mogłem przestać się uśmiechać, po prostu brawa dla fanów! Szkoda, że musieli przegrać, w finale chętnie bym ich widział, jednak ich czas na pewno nadejdzie. Jako team mogą zrobić karierę w NXT, w głównym rosterze w takim gimmicku daleko na zajdą. Publika je im z ręki, to najważniejsze.

As*ka vs Dana Brooke





 As*ka (w Polsce miała by przejebane..) debiutuje w ringu NXT. Z ciekawości obejrzałem jej kilka walk i po prostu mi zaimponowała. Początkowo bałem się, że zrobią z niej cukierkową Japonkę, ponieważ jej wygląd, maska, strój idealnie pasuje do bycia mrocznym czy psyhicznym heelem. Nie wątpię, że tak się stanie. Ogólnie jest wyraźną postacią, wyróżnia się w tłumie i to dla Azjatyckiego wrestlera/wrestlerki jest cholernie ważne. Przykład Kenty, który niczym się nie wyróżnia i mało kto chce go oglądać. W tej walce nie pokazała za dużo. Na pewno imponuje jej szybkość oraz technika. Po prosu chcemy więcej! PS: Czy fani chantowali ,,You fuck'ed up"?!

Apollo Crews vs Tyler Breeze




 Naprawdę solidne starcie. Szkoda, że Apollo nie pokazuje tylu fenomenalnych akcji co za czasów pod postacią Uhaa, ale pewnie dostał bana na wiele akcji. Mimo wszstko wyszło fajnie, AC ma chyba zmieniony finisher z czego się cholernie cieszę. Crews idzie po tytuł, Breeze wciąż tkwi w NXT i nie wydaje mi się aby szybko to się zmieniło. Może to i dobrze widząc po tym, jak takie gimmicki przyjmują się w WWE? NXT to jednak inna bajka.

Samoa Joe & Finn Balor vs Rhyno & Baron Corbin





 Czas na wielki finał, a także podsumowanie całego turnieju. Czy był on potrzebny? Tak i nie. Fajnie, że jakoś uhonorowali Dusty'ego, w końcu NXT to jego dom, jednak turniej był po prosu nudny. Po przeczytaniu informacji, że statuę wręczy Cody i Goldust po prostu wiedziałem, że walkę musi wygrać ktoś z face'ów. Odpadł Gable z Jasonem, więc wybór był prosty. Tak też się stało. Walka była średnia, moim zdaniem taki oddech przed main eventem. Cała rodzinka Runnelsów pojawiła się na ringu, przemowa na pewno nie była łątwa dla młodszego z braci Runnels. Nawet Eden pojawiła się u boku swojego męża. Ogólnie segment na plus, turniej mimo wszystko również. Pozostaje niedosyt, liczyłem na heel turn Balora, jednak po przemyśleniu sprawy heel turn w takim turnieju i to w finale nie wchodził w grę. Świetnie, że Balor wchodzi w koszulce Bullett... a nie przepraszam, Balor Club (jestem ciekaw jak tam prawa autorskie), w skórzanej kurtce no i przy zmienionym titantronie. Zdecydowanie lepiej się prezentuje tak aniżeli w samej koszlce z podobizną jego bodypaintu. Ogólnie jego wizerunek pasuje do heela, jednak czy WWE się odważy? Chyba ma zbyt dochodowy gimmick, bo z malunku w roli heela nie zrezygnują a fani będą mu markować (logika WWE, markowany heel musi umrzeć śmiercią naturalną np. BNB i jego " I've got some bad news". Przyjęło się i od razu dali mu gimmick King Barretta...). 

Bayley vs Sasha Banks
















 Jezu kochany, co to była za walka!!! Nie mówię tu o aspekcie czysto ringowym, ponieważ były lepsze walki Div ringowo (mimo to, oklaski na stojąca za poziom wrestlingowy). Wspominając tą walkę przebiega przeze mnie milion myśli, nie wiem jak to napisać aby nie było chaosu. Okej, spróbujmy. Wszyscy dobrze wiemy, że dywizja Div w NXT zrobiła furorę. Chodzi mi tu o Charlotte, Bayley, Sashę i Becky czyli 4Horsewoman. To one sprawiły, że dziś napiszę te słowa - nigdy nie było tak dobrych Div. Owszem, Trish i Lita to dwie wielkie zawodniczki, któe zrobiły furorę w głównym WWE, a te panie na razie w NXT. Jednak ich feud jak i sama historia nie był tak porywający. Na tą walkę i odczucia po niej zagrało naprawdę wiele instrumentów. Dobrze wiemy, że od zdobycia pasa przez Sashę powoli zmierzaliśmy do walki Bayley vs Sasha o pas. O ile Charlotte nie wywoływała u mnie takich emocji, tak tutaj było odwrotnie. Wszystko zaczęło się od zdobycia pasa przez Bossa. Po prostu się w niej zakochałem. Jej gimmick, uroda, pewność za mikrofonem i umiejętności w ringu sprawiły, że stała się ulubienicom fanów mimo roli heela. Bayley długo pracowała na swój moment. Zawsze była wysoko, ale wydaje mi się, że to dopiero przy zyskaniu miana do pretendentki fani ją pokochali. Rozpoczęła feud z Sashą. Zostałą wykreowana na wielkiego underdoga, który wreszscie pokonał zła mistrzynię. Fani w Barclays Center ekslodowali. Moment po walce był piękny, można to było uznać, za koniec pewnej ery. Nie, dopiero tutaj to dostaliśmy. W porządku, tam panie pokazały swoją relację z zaplecza, jednak to dopiero tutaj możemy stwierdzić, że Bayley przejmuje NXT. Nie wiem jak Wy, ale na moje oko już podczas segmentu z podpisaniem kontraktu (genialny swoją drogą) dziewczyny były zmartwione a jednocześnie bardzo zadowolone. Uśmieszki Sashy do Bayley czy łzy w oczach Bayley tylko to potwierdzają. Podczas gali było to samo. Przed walką było czuć, że emocje które widzimy na ich twarzach nie są sztuczne, po prostu wiedziały, że to ich ostatnia walka w NXT. Dlaczego Banks i Bayley po walce na siebie patrzały i płakały? Utożsamiły się z Fuil Sail University, wiedzą że zrobiły coś wielkiego. To one sprawiły, że w WWE najbardziej wyczekiwaną walką miesięcy nie był main event WM32, nie było to starcie Takera z Lesnarem, tylko była to walka Div w NXT, walka Sashy z Bayley po raz ostatni w żółtym rosterze. Tak, przynajmniej każdy fan wrestlingu się ze mną zgodzi. Powtórzę, zrobiły coś wielkiego. Duża zasługa w tym również Huntera, który widząc popyt na te dwie Divy zrobił z nich postacie numer jeden w całm NXT, a dla mnie i całym WWE. Czy był kiedyś lepszy czas pań w WWE? Nie, ostatnie miesiące zapisały się do historii, całe 4Horsewoman przeszło do historii. Powracając do Lity czy Trish, one walczyły w innych czasach, miały inne role, bardziej seksistwoskie, ich walki były bardziej hardcorowe. Tutaj było odwrotnie. Wszystkie walki byly dużo lepsze ringowo niż wspomnianej dwójki a i cała otoczka wokół nich dodała swoje trzy grosze. Kurwa, mógłbym o tym pisać i pisać. 

 Przed pojedynkiem pojawiły się chany ,,ring the bell" czy ,,women's wrestling". NXT! NXT NXT! na próżno szukac takiej publiki w głównym WWE. Walka była cholernie dobra. Oczywiście nie było tej reakcji po walce dla Bayley co w Brooklynie, wiedzieliśmy kto wygra. Moim zdaniem ta walka była tylko po to, aby zawodniczki po raz ostatni zawalczyły w FSU. Zwyciężczyni znana, jednak ostatnie minuty były naprawdę emocjonujące. Akcja, po której skakałem jak małe dziecko to hurricanrana na Banks z narożnika po czym Boss wstaje i atakuje Bayley. Akcja z małą dziewczynką? Po prostu istny geniusz Sashy. Podejrzewam, że jest to siostra, albo ktoś bliski dla Bayley. Siedziała obok łysego pana, do którego Bayley sama się przytuliła, to było przytulenie zwykłego fana, więc wywnioskowałem że to ojciec. Mniejsza z tym, ale jeśli to prawda, że za kulisami Banks jest cicha, skromna i nieśmiała, po czym wprowadza w płacz małe dziecko i to jako żeński heel to po prostu trzeba oddać jej pokłony. Czy ta walka jest 5starem? Niestety nie. Feud, historia,booking walki - to wszystko było. Brakowało emocji odnośnie zakończenia no i troszkę lepszego poziomu w ringu, walka w Brooklynie była po prostu lepsza. Gdyby te dwie rzeczy zagrały, to 5 star ode mnie jak nic.

 Ostatni segment był przepiękny. Jak juz pisałem, dwie panie płakały szczerze. Nie dlatego, że coś je bolało. Wiedzą, że zrobiły coś wielkiego, pochłoneły NXT, zakochały się w fanach i w tym ringu. Sasha idzie dalej, Bayley zostaje sama. Kwiaty dla obu pań są tylko potwierdzeniem moich słów. Hunter również wie co się wydarzyło. To on przebił Vince'a, to jego projekt ani wrestlingu chcą oglądać. TO u niego Divy kończą show i są najgorętszym towarem w NXT jak i nie całym WWE. (a raczej były). Tymi kwiatami podziękował obu paniom za tą piękną historię z 4Horsewoman. Łezka się uroniła, ale czy to dziwne? Kto kolejny dla Bayley? Heelowa Asuka. Walka, na którą będę czekał od momentu jej ogłoszenia. Przecież to będzie sztos. Asuka i jej mimika, maska czy entrance (oświetlenie takie jak na początku wejścia) idealnie pasuje do roli tej złej i tylko musimy poczekać na jej heel turn, innej opcji nie ma.

Podsumowanie

 Jak widzicie, fragment o Divach mógłby być w osobnym artykule. Sama gala wypadła zacnie, fani byli wyśmienici, walki na dobrym poziomie, no i co najważniejsze to przepiękne zakońćzenie historii Div w NXT. Jest pewny, że długo nie będziemy przeżywać takich chwil w kobiecym wrestlingu w WWE. Nie było jeszcze słabego PPV od NXT, BA! Nie było nawet przeciętnego. Wszystko na wysokim poziomie.


RevProUK/NJPW – Uprising -(Recenzja)

RevProUK/NJPW – Uprising


Recenzja Live: WWE Live Event 03.10.2015 Madison Square Garden


 Przez brak aktywności postanowiłem wreszscie coś ogarnąć. Nie oglądam NJPW od lipca, pominięty Climax i Destruction, WWE śledzę poprzez czytanie wyników, jedynie NXT staram na bierząco oglądać, a o ROH, TNA czy innych Dragon Gate'ach nie wspomnę, bo z nimi ostatni raz do czynienia miałem w przed wakacjami. Koniec wywalania żali w internet, czas na kolejne WWE LIVE!

1. Jeśli dobrze pójdzie i nie zasnę to widzimy się ok.2.00! O 2.30 zaczyna się transmisja NFL (jeśli ktoś ma to na Eleven), czy można sobie wyobrazić lepszą nockę? W sumie NBA by się przydało, ale co za dużo to nie zdrowo :)

2. Gale obejrzycie na:beat-down.pl a wyniki przeczytacie na wwepolska.pl

I CO? WYSZŁO JAK ZWYKLE.... Przepraszam osoby, które czekały na recke, niestety przegrałem z naturą człowieka

NJPW Destruction in Kobe - Recenzja

NJPW Destruction in Kobe


Sho Tanaka & Yohei Komatsu vs David Finlay & Jay White - ** i 1/2
Jushin Thunder Liger, Tiger Mask & Yuji Nagata vs Captain New Japan, Juice Robinson & Manabu Nakanishi - ** i 1/2

Rzut oka na...#23 - NXT 23 września 2015


 WRACAMY! Po kilku tygodniach przerwy, wreszcie nadeszła mnie ochota na pisanie o wrestlingu. 23 odcinek i 23 września, to nie może być przypadek

Paweł Karmasz: Po kilku tygodniach wreszcie jesteśmy. Oczywiście gale oglądaliśmy nabierząco, jakoś nie mieliśmy weny na przelanie swoich odczuć na internetową kartkę papieru (przynajmniej ja). Od Takeover sporo się zmieniło, przede wszystkim mamy nowych mistrzów i doszło do debiutu nowej zawodniczki. Jak oceniasz ostatnie tygodnie? Moim zdaniem mocno przeciętne poza genialnym segmentem z udziałem pań na ostatnim epizodzie.

Oktawian Sadlak: Po kilku tygodniach wreszscie jesteśmy. Oczywiście gale oglądaliśmy nabierząco, jakoś nie mieliśmy weny na przelanie swoich odczuć na internetową kartkę papieru (przynajmniej ja). Od Takeover sporo się zmieniło, przede wszystkim mamy nowych mistrzów i doszło do debiutu nowej zawodniczki. Jak oceniasz ostatnie tygodnie? Moim zdaniem mocno przeciętne poza genialnym segmentem z udziałem pań na ostatnim epizodzie

Eva Marie vs Carmella




PK: Powtórka z rozrywki. Za pierwszym razem było nieco gorzej, ale mimo wszystko był to gniot nad gniotami. Eva czaruje wyglądem (jak zwykle), w main rosterze zrobi karierę, jednak nie chcę jej oglądać w NXT. To samo Carmella, choć jej o sukces będzie ciężej. Jako menagerka - tak, jako zawodniczka - nie.

OS: Widać, że próbują z tego zrobić jakiś feud z udziałem sędziego wnioskując po tym co się działo. Co do samej walki to czułem się jakby jakoś main rosteru sprzed kilku lat i ery modelek dotarła do NXT. Eva coraz bardziej mi się podoba, ale raczej tylko z wyglądu. Może Kendrick jeszcze coś u niej poprawi w ring skillu, wtedy kariera murowana. Jeśli jej się nie uda to zawsze może się związać z jakimś wysoko postawionym wrestlerem.

PK: A propos sędziego. Ostatnio mieliśmy botch na nagraniach w Barclays Center, kilka odcinków później znów botch. Który był efektowniejszy? Zdecydowanie tej drugi. Jeśli ktoś nei widział to go skrócie: Eva leży, jest pinowana. Sędzia odklepuje, jest przy 2. Już ręka leci na matę po raz 3 i nagle się zatrzymuje. Czeka jeszcze z dwie sekundy a Eva odkopuje. Reakcja publiki - bezcenna. Eva jeszcze się poprawi, jednak już samym wyglądem mnie kupiła.

Bull Dempsey vs Tyler Breeze




PK: Walka ku wypromowaniu Tylera przed jego walką z Uhaa. Wygrywa przez nieczysty pin i podkreśla swoją ciemną postać. Była przeciętna, Bull w nowej odsłonie to wciąż ten sam Bull. Liczyłem na postać grubaska jedzącego słodyczne, a dostaliśmy ten sam theme song, ten sam ring gear i tylko klepiącego się po brzuchu wrestlera.

OS: Jakiś czas temu przy debiucie tego gimmicku "Fit Bulla" mówiliśmy, że trochę się zawiedliśmy i ja cały czas podtrzymuję ten osąd. Sam Tyler po pokonaniu Jushina Ligera powinien dostać jakiegoś boosta, a walka z Crewsem stawia wszystko w kropce. Podłożą nowego wrestlera czy zatrzymają push Tylera? Jestem ciekaw.

PK: Crews musi to wygrać. Miał debiut, jego pierwsze PPV a poza tym w NXT musi być na szczycie. Nie ma innej opcji. Nie dziwie się, że Breeze jest zdenerwowany na ciągłe siedzenie w NXT i to z tak beznadziejnym pushem. Jednak może to i dobrze dla niego, bo wiemy jak takie gimmicki kończą na RAW.

OS: Zobaczymy jak to wymyślą. W sumie sami zapędzają się w kozi róg, Tyler jest utalentowany, ale coś nie gra w tym wszystkim wokół niego. Dobra, lećmy dalej.

Kana debiutuje!





PK: Nadszedł ten czas, Kana w WWE. Nie będę kłamał, nie znałem tej zawodniczki. Nie śledzę Shimmer i innych kobiecych fedek, a tym bardziej Japonek. Jednak po promie byłem strasznie ciekaw jej debiutu. Liczyłem i spodziewałem się mrocznej postaci. Na razie jeszcze tego nie dostaliśmy. Niby wyszła w masce, która nadaje się do mrocznych gimmicków, jednak potem zachowywała się strasznie cukierkowo. Jej angielski? KENTA to naprawdę geniusz przy znajomości angielskiego przez Asukę. Pierwszy feud z Daną Brooke. zapewne go wygra. Najbardziej czekam na to, co z nią zrobią. Uśmiech przy schodzeniu ze sceny może sugerować, że jednak będzie miała interesującą postać do zagrania.

OS: Ja również nie byłem zaznajomiony z tą panią, jak weszła na początku do ringu to szału nie było, potem tak samo z jej angielskim niestety. Pojawienie się Emmy i Dany Brooke nakręciło sytuację. Emma fajnie wygląda z tą szminką i w ogóle xD Zdziwił mnie sposób w jaki nowa zawodniczka opuściła arenę, tak jakby bez walki. Ciekawe co jej przygotują.

PK: Emma po ewolucji zmieniła sie na dobre. Niestety z tygodnia na tydzień coraz bardziej irytuje mnie Dana. Jest słaba w ringu a i nie ma jakieś określonej roli. Niby powerhouse, jednak przy Charlotte nie wyglądała mocarnie. Niby żeński odpowiednik Batisty (tak ją chyba chcieli promować), a robią z niej plastikową Barbie. No kurwa, Eva Marie przy niej to ma lekką pomadkę na twarzy.'

OS: Również mnie irytuje ta laska. Do tego co wymieniłeś idealnym podsumowaniem jest to, że promowali ją przed debiutem bardzo mocno, a w kilka tygodni po fakcie już za wiele o niej nie słychać, w takim pozytywnym sensie.

PK: Ponadto to ona zepsuła końcówkę w Fatal 4 Wayu, ona miała przerwać liczenie i oby to się na niej zemściło.

The Vaudevillains vs Blake & Murphy




PK: Walka, która kompletnie po mnie spłynęła, bo i zwycięzcy byli znani. JEdynie co mnie dziwi to słaba reakcja na mistrzów. Jeden z lepszych tworów ostatnich lat, genialny gimmick i theme song a fani kompletnie tego nie poczuli.

OS: Przeciętna reakcja na mistrzów może się na nich negatywnie odbić. Tak by było w main rosterze, gdzie za złe ratingi winą obarcza się w tym wypadku Setha... Sama walka również mnie nie porwała, tak jak turniej w hołdzie dla Dusty'ego, który trwa i trwa.

PK: Druga sprawa to ten cały turniej. Rozumiem, że chcieli upamiętnić Dusty'ego, ale turniej spływa po mnie po całości.Nuda, nuda, nuda.

OS: Turniej wprowadza niestety dla mnie element nudy do NXT i dzisiaj także to odczuliśmy.

Podsumowanie

PK: Solidny odcinek, bez żadnych fajerwerków. Feudy trwają, turniej trwa, żadnych bullshitów. Niestety nie było ani Finna, ani Sashy, ani Bayley, choć te dwie ostatnie i tak zrobiły sztos swoim segmentem na podajże ostatnim NXT.

OS: Cały odcinek na stabilnym, ale nie za wysokim poziomie. Debiut nowej zawodniczki dopiero powinien się nakręcić, mini feud Evy z Carmellą... chyba się nie rozkręci. Generalnie to ciężko mi wskazać najmocniejsze punkty i osoby, które radzą sobie obecnie najlepiej.

WWE by Vieiraa #4, czyli przemyślenia po Night of Champions i RAW


Night of Champions było galą nad którą za bardzo nie rozmyślałem by nie psuć sobie zabawy. Byłem ciekawy jak rozwiążą sprawę z Rollinsem i z ciekawością zasiadłem o 1:30 w poniedziałkową noc. Jak się okazało, moje znikome rozmyślanie nad tym "jak WWE to rozwiąże" były bardzo podobne jak rozmyślania kreatywnych, ale po kolei.

 
A zacznę od Stinga. Jest mi przykro Stinga. Nie z powodu poważnej kontuzji, ale za to jak traktowany jest przez WWE. Najpierw zadziwiająca porażka z Triple H na Wrestlemanii w swojej debiutanckiej walce w federacji Vince'a McMahona, a kilka miesięcy później kolejna czysta porażka, tym razem z głównym mistrzem federacji. Spójrzcie na Rollinsa, człowiek czysto przegrał z Ceną pas US po jednym jednym AA. Po tej walce uciekał od kolejnej, dostał kolejne AA tym razem na materace poza ringiem. Walkę rozpoczął na wpół żywy, ale i tak Sting nie potrafił go pokonać. Ba, przegrał nawet czysto. To sprawia że boom na Stinga w WWE minął. Momentum które zgarnął rok temu na Survivor Series zniknęło. Co z tego że jego segmenty są dobre, interesujące. Co z tego że odgrywa fajną postać, skoro wiemy że w kolejnej walce i tak przegra. Powinniśmy cenić go bardzo za to że nie boi się przegrać czysto i sprawić że młode gwiazdy zgarną lepsze momentów. Mam nadzieję że nie jest to zemsta WWE na byłej gwieździe WCW...


Po walce wieczoru zjawił się "Master of interfierence" Kane! Fajnie że Kane powrócił, ale po co mu ta maska? Każdy wie jak wygląda jego twarz, każdy wie że nie jest poparzony i każdy wie że nie ma włosów. Ludzie domagali się tej maski, ale po co? Zdecydowanie wolałbym tego Kane'a, łącznie z jego starym theme song. Jednak na następnej gali podłapałem pomysł kreatywnych o rozdwojeniu jaźni Kane'a. Fajny pomysł, plus dla WWE. Każdy po zatwierdzeniu walki o pas US, wiedział że Kane zaatakuje Rollinsa i sprawi że Seth nie odzyska tytułu mistrza Stanów Zjednoczonych. Jednak tego nie zrobił i pokazano po raz kolejny że Cena jest nie do pokonania przez GŁÓWNEGO MISTRZA FEDERACJI. Gratulujemy WWE pushowania przyszłych gwiazd. Od biedy dobrze że Seth trafił teraz na Rollinsa, bo jemu przyda się w końcu czysta wygrana, która suma summarum niczego mu nie da i nie sprawi że będzie bardziej popularnym. No, ale okres przejściowy, trzeba się pomęczyć.


Rewolucja div w końcu się zaczeła! Ale nie na gali PPV, tylko dzień później. Brawo dla Paige i dla Vince'a za to że pozwolili jej powiedzieć te mocne, aczkolwiek prawdziwe słowa. Co do nowej mistrzyni div... Tydzień temu wygrała walkę, ale pasu nie zdobyła, zamiast zabić wzrokiem Nikki ona się popłakała. Na PPV już tą tytuł zgarnęła i się popłakała... Ściskaniom i łzą nie było końca, a ja nie cierpię czegoś takiego. Jeszcze tylko brakowało dedykacji Charlotte dla zmarłego brata Reida. Niedzielna walka pokazała nam trzy rzeczy. Po pierwsze, wygranej Charlotte nie towarzyszyły większe emocje, walka nie miała odpowiedniej podbudowy i ja nie czułem że to wielki moment córki Rica. Po drugie wiemy że reign Nikki był tylko po to, aby pobić rekord AJ, tak to mało jest dla nich warta. Widać to było szczególnie przez ostatnie tygodnie. I po trzecie Charlotte to nowy John Cena! Przez całą walkę była obijana i cały czas była w defensywie, po czym ożyła, wykonała 4-5 ruchów, zapięła ósemkę i wygrała. Czy chcemy patrzeć na Cenę w spódnicy?


Na sam koniec chciałbym szybciutko podsumować walki o tytułu Interkontynentalne, drużynowe i stracie pomiędzy Rusevem i Zigglerem. Cieszę się że Owens wygrał pas IC, Bardzo tego potrzebował, żeby jego postać była dalej wiarygodna, wiedziałem że nie wygra tego pasa czysto tylko przez jakąś brudną zagrywkę. Szkoda tylko Rybacka który bardzo poprawił się ringowo i mikrofonowo. Nareszcie nie potrzebuje promptera by mówić z sensem i ciekawie. New Day zachowali tytuły. Wiadome było że przegrają przez DQ, aby przechować tytuły, jednocześnie boom na Dudley Boyz trochę opadł. A co do Ruseva i Zigglera to szkoda mi Bułgara, raz dostaje po pysku od Lany, teraz cały czas jest szmacony przez Zigglera a na końcu Summer i tak ma go w dupie. Przykro mi go, bo nie ma już tej bestii z zeszłego roku a co jak co, ale Rusevowi wygrana przydałaby się jak woda spragnionym. Mam nadzieję że za niedługo Bułgar zmusi Dolpha do odklepania.



No i tak prezentują się, w moim odczuciu, dwa wieczoru z WWE. Jest nieźle, ale jak zawsze mogłoby być lepiej. Wiem że nie napisałem o walce rodziny Wyattów z braćmi z Shield i ich tajemniczym partnerem, ale nie chcę się powtarzać w tym tasiemcu. Jedyne co mogę do tego dodać to walka Ambrose vs Jericho w niedalekiej przyszłości. Do następnego SmartFani ;)