Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ring of Honor. Pokaż wszystkie posty

Smartowe Przemyślenia: Koniec niezależnego ROH


To jest ten dzień! ROH podpisało kontrakt z stacją Destination America, doskonale nam znaną jako stacja, która emituje co tydzień Impact Wrestling. To nam otwiera wiele ciekawych nowych perspektyw dla Ring of Honor. Czy ta sytuacja okażę się jednak strzałem w kolano dla federacji Dixie Carter?

Oczywiście tłumaczyć nie trzeba dlaczego jest to świetna wiadomość dla ROH. Destination America może nie jest ogromną stacją, ale jest stacją, która w końcu pozwoli ROH emitować swoje galę na skalę kraju. Daje to łatwiejszy dostęp do nich co na pewno będzie wiązać się z przybyciem nowych fanów, a bynajmniej liczę, że tak będzie. Oprócz zastrzyku fanów Ring of Honor z pewnością może teraz liczyć na zastrzyk gotówki co pozwoli im poprawić jakość ich produktu. Może spodziewać się lepszego jakościowo/wizualnie show co wpłynie pozytywnie na odbiór całości. Poza jednak zmianami takimi czysto technicznymi ciekaw jaki Destination America może jeszcze mieć wpływ na swój nowy nabytek. Pytanie czy Destination America da ROH możliwość organizowania dłuższych epizodów, tapingów niż te, które miały miejsce dotychczas. Mam tu na myśli na przykład przedłużenie długości gali do półtorej godziny w ciut innej formie programu. Bardziej main streamowej.

Jedna z ciekawszych kwestii to jednak fakt co może oznaczać debiut ROH na Destination America dla samego Total Nonstop Action. Ja osobiście nie spodziewałem się tej informacji. W końcu DA ma już swój Impact więc po co kontraktowanie kolejnej federacji wrestlingowej? Dwa show od obecnych federacji może rozłożyć się na kilka czynników. 

- Współpraca TNA z ROH - Co byście sądzili na ten temat? Gdyby TNA teraz zaczęło organizować jakieś wspólne eventy z ROH czy też wymiany zawodników, do których tak często dochodzi w Dixilandzie między federacjami. W końcu jeszcze niedawno TNA szukało federacji do współpracy. Oczywiście głównie na rynku Japońskim, ale skąd możemy mieć pewność czy nie padło w ten sposób ostatecznie na ROH. Może to taki głupi sposób na sugerowanie się, ale ROH wrzucając na swojego facebooka informacje o kontrakcie z Destination America oznaczyła w nim Dixie Carter. Niby nic, to tylko facebook, co ma jednak Dixie wspólnego z tą decyzją? Czyżby były plany dla obu tych federacji? 

- Jednak Meltzer nie takim kłamcą? - Czyżby ta decyzja oznaczała to czym ostatnio namieszał Meltzer w internecie? Ostatnio z jego strony dowiedzieliśmy się newsa, rzekoma fałszywego według TNA, że Destination America planuje we wrześniu pozbyć się TNA z ramówki przerywając w ten sposób ich podpisany na najbliższe dwa lata kontrakt. Jak wiemy TNA ma najlepszą oglądalność na DA, ale nie taką jakby zarząd stacji oczekiwał. Co w przypadku gdy ROH rzeczywiście zdominuje w tej materii TNA (co wydaje mi się dosyć pewne) i zacznie przynosić na tyle większe zyski, że TNA zostanie usunięte z ramówki stacji. Kto wie czy Meltzer nie trafił w dziesiątkę i na przestrzeni kilku miesięcy news, na którym skupiam się dzisiaj okażę się dyskretną wymianą w ramówce Destination America. To oczywiście w przypadku gdy nikt nie planuje współpracy między tymi dwiema federacjami.

- Wielka rywalizacja - Co ciekawe Impact Wrestling ostatnio zostało przeniesione na środe i jako datę emisji ROH ustawiono również środę. Na Destination America dostaniemy podwójny blok wrestlingowy, aż dwa show pod rząd. Czyżby DA chciało przycisnąć obie federacje do walki miedzy soba o rating? To by mogło wpłynać na jakosć obydwu show, które chciałoby być lepsze od drugiego. Kolejną opcją może być fakt, że w środy jest emitowane za równo Lucha Undeground jak i NxT czyli dwa show, które cieszą sie ogromną popularnością. To daje nam aż cztery produkty wrestlingowe lubiane oraz znane. Czyżby ROH i Impact to był sposób TNA na walkę z NxT i Lucha Undeground? Destination America widząc sukces, nie ogromny, ale sukces TNA na ich stacji może po prostu chcieć go zwiększyć i stanąć ponad konkurencją, a to może być trudne.

Pozostaje nam czekać do 3 Czerwca. Ja osobiście jestem podekscytowany tym nowym rozdziałem dla Ring of Honor. 

Rzut oka na... #6 - ROH Supercard of Honor IX


W internetach wreszcie pojawiła się gala, która odbyła się podczas weekendu WrestleManii. Ringowo było dużo lepiej niż sama WMka, ale czy SoH zaspokoiło nasze oczekiwania?



Paweł Karmasz: Po kilku dniach wreszście mieliśmy okazję oglądnąć SoH. Niestety na samym początku wkurwiłem się na ROH. Nie dość, że gala była u mechanika to jeszcze dojebali niebieskie liny.. W ROH!?

Arkao: Dla mnie takie rzeczy nie robią wielkiego wrażenia. Niebieskie czy czerwone to mała różnica bowiem jeśli gala ma być dobra to żadne liny tego nie zespują.

PK: Masz rację, no ale tradycji się trzymajmy. To tak jakby dać zielone liny na RAW, albo fioletowe na NXT. Poza tym dużo lepiej ogląda się galę, która nie odbywa się w garażu, u mechanika czy w stodole. Przynajmniej ja wychodzę z takiego założenia.

Arkao: Trzeba pamiętać, że to mimo wszystko był live event. Efekt wizualny owszem jest ważny ale nie najważniejszy skoro ciągle pamiętamy iż to jakby scena niezależna. Może jednak przejdźmy do pierwszej walki, jest o czym pisać.

PK: Właśnie. Nie zapominajmy, że nie było to żadne PPV, po prostu gala zorganizowana dla fanów, którzy wybrali się na WM31. Nawet komentatorów nie było na ,,arenie".


ACH vs Mark Briscoe


PK: W openerze dostaliśmy walkę,która nie miała żadnego feudu, po prostu obaj zawodnicy mieli ze sobą zawalczyć i dobrze otworzyć show. Chyba im się udało, ponieważ przez te kilka minut nie było większych przestojów, nie zanudzali a i kilka fajnych akcji pokazali.

Arkao: ACH to typowa skacząca małpa. Oczywiście nie przynudza i nawet tutaj pokazał kilka niesamowitych akcji jak ta hurricanrana przy narożniku. Za to Mark zawsze będzie już tym gorszym bratem, który liczy się tylko w starciach drużynowych. Dlatego zdziwiłem się że ostatecznie Briscoe zwyciężył. Poziom był nawet ok, lecz jak już wspomniałeś nie było tutaj żadnego feudu więc i emocji nie było.

PK: Dobrze prawisz, że Mark to ten gorszy, ale jego zwycięstwo wcale mnie nie dziwi. Mimo wszystko jest większą gwiazdą niż ACH, ma wyrazisty gimmick więc takie solowe zwycięstwa na pewno mu się przydadzą. Po walce klasyczny motyw z ukazaniem szacunku co potwierdziło, że był to przyjacielski pojedynek.

Arkao: Według mnie nie ma już co mówić o tym pojedynku i przejdźmy do walki Elgina z Kazarianem.


Frankie Kazarian vs Michael Elgin



PK: Kolejna walka z dupy. Tutaj Elgin musiał pokonać Frankiego. Niestety Kazarian to zawodnik typowy pod tag teamy i takie zwycięstwa nie są mu w ogóle potrzebne. Za to każdy sukces Michaela może utrzymywać go wysoko w karcie, choć nie ukrywam, że nie jestem jego fanem i mógłby feudować w mid cardzie.

Arkao: Dla mnie Elgin to jest człowiek jakich jest wielu. Był mistrzem, ale okazało się, że z takim Colem to nawet nie można go porównywać. Tutaj wygrał bo musiał, tak jak już napisałeś. Pewnie dostanie jeszcze kiedyś jakiegoś title shota, lecz ciekawsza była dla mnie kolejna walka

PK: Poziom był solidny, ale dupy nie urwali i w zasadzie szubko o tej walce zapomnimy.

Six Man Mayhem Match




Arkao: Czekało nas starcie sześciu przeciwników i wyszło ponownie efektownie. Wreszscie mogliśmy poczuć jakies emocje.

PK: No tak, starcia wieloosobowe w ROH wychodzą bardzo dobrze. Zwycięzca nie był pewny. Mogliśmy obstawiać tutaj zarówno Moose'a, Ciampe ale także Everetta, dla którego takie zwycięstwo mogłoby się okazać furtką to regularnych występów. Zdecydowanie najlepsza ringowo walka eventu. Nie mam do czego się przyczepić. Cholernie ucieszyłem się, że dostalismy wiele chaosu, ponieważ w takiej walce brak chaosu jest po prostu chujowym bookingiem.

Arkao: Według mnie lekką sensacją była wygrana Sydala,. Wspomniałeś o trzech faworytach i zupełnie się pod tym podpisuje. Okazało się że zwyciężył Sydal i akceptuje to. Poziom był bardzo dobry jednak to znowu nie miało żadnego podłoża. Mimo to zrobili kawał dobrej roboty.

PK: Sensacją to chyba za mocne słowo. Nie oszukujmy się, każdy zawodnik, który występował w WWE TV i w dodatku coś osiągnął (mniejsze bądź większe sukcesy) będzie pushowany w mniejszych fedkach. Sam Matt Hardy powiedział, że dzięki WWE ma zarezerwowane wszystkie weekendy i przez lata nie będzie narzekał na brak środków ($$$). Matt mógłby mieć tt z ACH'em, ale czy oprócz #1 contenders coś by osiągnęli? Śmiem wątpic.

Arkao: Mimo to Moose czy Ciampa byli ostatnio bardzo mocno bookowani. Powiedzieliśmy o tym pojedynku właściwie wszystko.

Jimmy Jacobs vs BJ Whitmer







Arkao: Skoro wspomniałeś o WWE to ja zacznę pisać o ostatniej walce Jacobsa na ringach RoH. Razem z Whitmerem stoczyli bardzo dobry pojedynek. BJ jest coraz większym heelem co pokazał wygrywając oraz atakując Jimmy'ego po pojedynku. Będziesz tesknił za Jacobsem ?

PK: ROH oglądam może rok, więc ciężko mi powiedzieć o całej jego karierze w tej federacji. Oczywiście oglądałem jego starszee walki, segmenty itd. Trzeba przyznać, że był jedną z charakterystcznych i oryginalnych zawodników w RoH. Skoro zapomnieliśmy już o Steenie  to myślę, że za JJ tym bardziej nie zatęsknimy. Sama walka była na równym poziomie, ale na plus możemy zaliczyć opowiedzianą historię w ringu. BJ wspaniale oszukał Jimmy'ego (wzruszenie przy wejściówce JJ'a) oraz podkreślił swoją heelowską pozycję. Na pewno atak po walce był wskazany, za dużo słodko pierdzących pożegnań ostatnio w tym chujowym i udawanym sporcie.

Arkao: Ostatecznie i tak Jacobs odszedł z organizacji jako baby face. Miał bardzo dobrą karierę i życzę mu wszystkiego dobrego u Vince'a.

PK: Swoją drogą Jimmy zajebiście sprzedał botcha ze stołem. Rzadko kiedy botch dodaje koloru walce, a tak było tym razem.

Arkao: Według mnie Jimmy dobrze poradził sobie z botchem. Wyszło to jeszcze bardziej efektownie niż miało być w planach. Natomiast poprawka skoku wyszła wyśmienicie.

Christopher Daniels vs Roderick Strong



Arkao:  Przechodząc do walki Christophera Danielsa z Rodderickiem trzeba wspomnieć, że takich pojedynków widzieliśmy już masę. Nawet na tej gali Elgin i Kaz pokazali coś podobnego. Strong to świetny wrestler, lecz jego pojedynki często wyglądają podobnie. Tutaj według mnie szału nie było i lekko mnie zawiedli.

PK: Walki Bucksów też często wyglądają podobnie, a mimo to nie narzekasz. Roddie jest genialny, jego styl naprawdę mi się podoba i nie ukrywam, że stałem się jego fanem. Szkoda, że zwycięzca był znany (po raz kolejny, coś tu kurwa nie gra). Wyobrażacie sobie zwycięstwo CD, który podobnie jak Frankie obija się w tag teamach? Po feudzie z The Decade chciałbym zobaczyć go w walce o pas ROH. Czy ma szanse na jego zdobycie? Wciąż upieram się, że to AJ odbierze złoto Jay'owi.

Arkao: Roderick miał już raz ten pas więc nie sądzę by miał go posiadać ponownie. Zwłaszcza że jest za krótki na Jaya. Faktycznie jeśli ktoś miałby odebrać tytuł mistrzowi to pasuje tu idealnie Styles lub ewentualnie Jay Lethal.

PK: Do jasnej ciasnej (ahh jak ostro), zboczyłem z tematu. Ogólnie walka mi się spodobała. Oczywiście nie była genialna, ale słaba też nie. Jedna z wielu walk, jakie widzieliśmy na tej gali. Po prostu solidny pojedynek.

The Kingdom vs reDragon




Arkao: Może więc przejdźmy do walk "mistrzowskich". Starcie o pasy Tag Team według mnie to najmocniejszy punk tej gali. Czuć było chemie między całą czwórką. Cieszę się, że smoki wygrały bo mimo iż są długo na szczycie to mnie nadal nie nudzą.

PK: Owszem, wyszło to bardzo ładnie i w zasadzie nie mam się do czego przyczepić.W sumie stać ich na więcej, ale jak na taką galę to naprawdę się postarali. Doliczmy do tego atak KRD, który tylko podsycił ciekawoś kim oni mogą być. Trochę przedlużają z ich " odkryciem " i powoli mnie to irytuje.

Arkao: Sądzę że już za jakiś czas poznamy ich tożsamość. Ja już napisaliśmy wiele o tym pojedynku. Był bardzo dobry i cieszę się z wyniku. Czas więc na TV Championship Match.

Jay Lethal vs Jushin Thunder Liger






PK: Jay stanął twarzą w twarz z (nie bójmy się używać tego słowa) legendą japońskiego pro wrestlingu. Cholernie spodobał mi się booking. Dobrze, że ukazali szacunek lethala przed JTL oraz doświadczenie Japończyka (wiele przemyślanych kontr i brak głupich akcji). Ringowo może tak dobrze nie było, ale na pewno obrona tytułu bez żadnej pomocy przyda się Lethalowi.

Arkao: Oczywiście. Walka ta mocno pomogła Jayowi bo pokonanie takiej legendy to zawsze plus. Sam poziom był nawet dobry patrząc na to ile lat ma Japończyk. Pokazali dość dużo i spodziewałem się właśnie takiego boju. Nie wiem czy można bylo oczekiwać czegoś lepszego. Tak więc było tak jak miało być.

PK: Przypomnijmy, że rok temu właśnie na Supercard of Honor Lethal odebrał pas Ciampie. Przez ponad 365 dni nie było na niego mocnych. Masz jakiegoś kandydata?

Arkao: Kompletnie nie. Świetnie go bookują i nie widzę nikogo kto mógłby mu odebrać to złoto. Moze za jakiś czas młoda gwiazda pokroju Daltona Castle'a. Na razie według mnie nie ma po co nawet o tym dyskutować. Więc może przejdźmy do Main Eventu

Jay Briscoe vs Samoa Joe




PK: Druga walka Samoa po powrocie do domu. Niestety spodziewałem się czegoś więcej. Niby było lepiej niż na ROH TV, ale to wciąż za mało. Joe w ROH to ikona, ale niestety nie ma takiego nazwiska, żeby fani WWE sięgnęli po ich produkt, więc przerywanie runu Briscoe byłoby bez sensu co wiąże się z brakiem emocji w tej walce.

Arkao: Dokładnie. O ile poziom mnie nie rozczarował bo się na nic nie napalałem to jednak emocji tutaj nie czułem. Joe nie miał żadnych szans by wygrać. Idzie teraz do WWE i tam będzie próbował swoich szans. Ta walka wypadła nawet spoko, lecz to ciągle za mało bym mógł paść na kolana. Słusznie, że Jay wygrał.

PK: W sumie nawet nie chce mi się o tej walce pisać.

Podsumowanie

PK: Gala wyszła solidnie. Siedem walk było na równym poziomie, tylko jedna się wyróżniła - six man mayhem match. Pierwszy raz zgadzam się z ocenami Dave'a. Wszystkie w okolicach *** 1/2, tylko jedna ****. Nie lubię bawić się w gwiazdki, więc po prostu napiszę, że nie nudziłem się i gala wyszła bardzo fajnie.

Arkao: Także nie będę tutaj rozdawał gwiazdek, bo gala wypadła solidnie. Szału nie było a mimo to oglądało mi się to przyjemnie. Czas szybko zleciał i to jest najważniejsze. Chyba wszystko co mozna napisac.


Rzut oka na...#3 - ROH 21.03.2015 (w nowej formie!)


Zapraszamy do czytania najnowszego ,,rzut oka na..."! Tym razem pod lupę weźmiemy ostatnie ROH TV. Tak, weźmieMY, ponieważ od dnia dzisiejszego rzut oka będzie w nowej odsłonie. Wraz z kolegami z SFZ będziemy dyskutować o danej gali, walkach, segmentach, a także zastanowimy się nad danym zawodnikiem, przyszłością i troszkę będziemy przepowiadać. Mam nadzieję, że ten pomysł się przyjmie :) PS: Przy okazji zapraszamy do śledzenia naszego fan pejdża!

Bobby Fish vs Roderick Strong



Paweł Karmasz: Zaczęliśmy z grubej rury. Rzadko kiedy Bobby walczy w walkach single'owych i fajnie zobaczyć go w ,,one on one". Zawalczył z Roderick'iem, który ostatnio w ROH dobrze sobie radzi. Co sądzisz o tej walce? Spodziewałeś się czegoś więcej, bo ja zdecydowanie tak.

Arkao: Według mnie była to typowa walka na tygodniówkę. Lubię taki styl walki przez co oglądało mi się to bardzo dobrze. Wiadomo, że dupy to nie urwało, ale zarówno Roddy jak i Bobby pokazali kilka minut fajnego wrestlingu. Fani to zresztą pokazali nagradzając wrestlerów brawami.

PK: Fani klaskali, ale to w cale nic nie znaczy :) Do przerwy było naprawdę monotonnie, dopiero ostatnie kilka akcji mogło się podobać. Tempo również nie było takie, jakie mogłoby mnie zadowolić. Pewnie pamiętasz kiedy Strong i Bobby podali sobie rękę po walce. Nie wiem jak mam to odebrać. Fish to czysty heel i takie zachowanie nie powinno się teoretycznie zdarzyć. Moim zdaniem powinien pokazywać tą heelowską stronę Z drugiej zaś strony to "ring honoru" i takimi gestami ta nazwa ma jakiś sens (jeśli można to tak ująć, mam nadzieję, że Ty jak i czytelnicy wiecie o co chodzi).

Arkao:  Podanie ręki po walce pokazało że RoH to mimo wszystko nie jest federacja typu WWE. Tutaj nie ma ani 100 % heeli ani tych absolutnie dobrych. Nie uważam by Fish miał teraz przejść face turn. 

PK: Finalnie mogę się z tobą zgodzić, choć sama walka była mocno przeciętna. Może przejdźmy dalej.

Donovan Dijak vs Jay Lethal



PK: Po kilku tygodniach doczekaliśmy się prawdziwego finału Top Prospect. Dla mnie dołączenie Donovana do HoT jest złym pomysłem. Czterech zawodników w tej stajni to trochę za dużo. Myślałem, że dołączenie Diesela to zły pomysł, ale może coś z tego być. Teraz za mało będziemy skupiali się na genialnym Martinim i Lethalu, ponieważ zapewne będą bookować prospectów i im dawać szansę.

Arkao: Według mnie samo dołączenie do HoT przez Dijaka nie jest złym pomysłem, lecz w tym momencie odejść powinien Diesel, który stał się kompletnie zbędny. Za parę miesięcy gdy zacznie się konflikt na linii Dijak-Diesel to może dojść do walki o pas TV, w której Lethal zawalczy z zawodnikiem, który odłamie się od grupy.  Na całym tym zajściu skorzystał Dalton Castle. Uwielbiam tego gościa i według mnie ma on szanse na sporą karierę. Jakie jest twoje zdanie o tym prospect'cie ?

PK: Chciałbym jeszcze napisać coś o Dijaku i Dieslu. Masz rację, że Jay powinien teraz odejść. Niestety może to wyglądać tak, że za parę miesięcy dojdzie do ich kłótni i walki o pozostanie w HoT. Może to nieco przyćmić postać Jaya, ale pożyjemy zobaczymy. Dalton Castle trzeba przyznać jest oryginalny. Zarówno wejście jak i cały segment w jego wykonaniu był genialny. Czy z takim gimmickiem ma szanse na powodzenie? Ciężko mi ocenić. Proponuje przejść do walki Daltona z mistrzem TV, bo już nieco zbaczamy z tematu. Jak ją ocenisz?

Arkao: Starcie na pewno było dość dobre, Lethal zresztą złych walk raczej nie robi. Tylko, że tutaj nie chodziło o niego lecz o sprawdzenie Daltona który w następnych miesiącach może się pojawiać częściej. Castle ma umiejętności w ringu przez co oglądało się to bardzo fajnie. Zabrakło jednak emocji. Niestety nie mogłem uwierzyć by Jay mógł przegrać i stracić tytuł. Tak wiec według mnie pojedynek można zaliczyć na plus.

PK: Nie zgadzam się w jednym. Moim zdaniem walka była najlepsza w tym tygodniu, a nie tylko ,,dość dobra". Castle pokazał się z bardzo dobrej strony i oby bookerzy to zauważyli. Na main eventera to za mało, ale mocny mid card się należy.

Main Event



PK: Przed walką dostaliśmy promo redRagon, które zostało zakłócone przez KRD. Z początku myślałem, że to lagi w komputerze, więc zaliczam to na duży plus

Arkao:  Takie proma to jest kropla w oceanie, więc według mnie nawet nie ma jak się o tym rozpisać. Main Event był bardzo porządny a do tego ważna była reakcja fanów. Widać, że szanują oni te dwie legendy federacji. Jacobs idzie do WWE więc taka walka na koniec przygody z RoH była dla niego ważna. Zasłużył na nią i szkoda że Jimmy nie dostal swojej wielkiej szansy

PK: Osobiście zawiodołem się na reakcji fanów. Nie oszukujmy się, że JJ to ikona ROH, jeden z lepszych mówców i tak słabe pożegnanie nie przystoi. Może to nie ten sam kaliber co Steen, Punk, Joe, Generico, ale mogliby zrobić segment po walce, w którym roster dziękuje mu za te wszystkie lata w federacji. Mimo wszystko podał rękę mistrzowi a to w The Decade często się nie zdarza. Walka była słaba, taka do odbębnienia. Co teraz z The Decade? Rozpad czy będą ciągnąć ten projekt bez Jacoba?

Arkao: Według mnie z Decade zrobi się tag team Whitmera i Page'a, który będzie na solidnym poziomie i pewnie nie raz zawalczą o pasy mistrzowskie. Co do main eventu. To nie była ostatnia walka Jacobsa w RoH. Prawdopodobnie ostatnią zaliczy w piątek w starciu z BJ Whitmerem na gali RoH Supercard of  Honor. Mimo to było to udane zakonczenie tygodniówki, jeśli nie pod względem ringowym to na pewno sentymentalnym.

PK: W takim razie to mój błąd, jednak całe życie człowiek się uczy nie? Myślę, że czas przejść do podsumowania.

Podsumowanie

PK: ROH cały czas na wysokim poziomie. Były małe minusy, ale finalnie wyszło bardzo fajnie. Cieszę się, że zainwestowali w duży titantron. Zawsze wolałem fajną oprawę, której w ROH niestety brakuje. Marzy mi się ROH TV w arenach podobnych do Fuil Sail Univeristy, ale to tak już jako post scriptum :)

Arkao: Według mnie tygodniówka wypadła na stałym poziomie. Były mocne momenty jak walka Lethala z Daltonem ale także trochę słabsze jak pierwsza i Main Event. Mimo to gale oceniam na +.

PK: Dzięki za miłą i kulturalną dyskusję. Widzimy się za tydzień, a ponieważ do ringu wraca Samoa Joe to z pewnością będzie o czym pisać.

Arkao: Również dziękuję :)






#1 Powrót do przeszłości - Pierwsze Ring of Honor Wrestling na HDNet


W styczniu 2009 roku Ring of Honor ogłosiło, że podpisało umowę z HDNet na emitowanie przez nich cotygodniowego programu Ring of Honor Wrestling, który znamy do dziś chociaż już nie na HDNet. Pilotowy epizod został nagrany 28 Lutego 2009 roku, a wyemitowany 21 Marca tego samego roku. I to właśnie ten epizod mam zamiar wziąć pod lupę w mojej nowej serii z rodzaju "Smartowych Projektów" - "Powrót do Przeszłości". Obejrzenie gali zapewnia nam http://replays.wrestlingonline.gq/ - link do epizodu.


Delirious vs. Jerry Lynn

Jeśli ktoś był tego ciekaw to tak właśnie wygląda skład pierwszej walki w historii Ring of Honor Wrestling. Jak wyglądała ta walka? Pierwszy pojedynek dla federacji z pewnością jest bardzo istotny tym bardziej, że pierwsze minuty to czas kiedy jeszcze można zrezygnować z oglądania. Ring Of Honor to marka znana przed emitowanymi na HDNet epizodami. Przenosiny na formę cotygodniowego telewizyjnego show to jednak z pewnością dla federacji ważny moment, w którym produkt znalazł się w znacznie większym zasięgu. Taka ważność mieści się w pilotażowym odcinku. Z tego powodu użycie do tej walki Jerry’ego Lynn’a to jak najbardziej trafny wybór tym bardziej, że Jerry to prawdziwy weteran z ECW, który jest w stanie bardzo dobrze poprowadzić takie starcie używając doświadczenia. Walka poprowadzona w zdecydowanie moim ulubionym stylu. Co przez to rozumieć? Starcie zdecydowanie techniczne bez zastojów. Świetnie mi się ogląda walki, w których zawodnicy przechodzą płynnie z akcji do akcji. W ten sposób nie było momentu, w którym któryś z zawodników by przeważał chociaż jeśli mam oceniać przebieg Jerry lepiej tu się pokazał wykonując kilka naprawdę mocnych akcji jak TKO czy też świetny odwrócony Gory Bomb, który po wykonaniu kilku pełnych obrotów przez Jerry’ego wyglądał naprawdę świetnie. Wkradł się do walki niestety jeden botch, ale nie był on jakoś bardzo rażący. Sytuacja wyglądała po prostu dziwnie w momencie gdy Delirious przerzucił nad sobą próbującego wykonać Powerbomb Jerry’ego i oboje wylądowali na plecach po prostu rażący i dopiero po chwili Delirious zdecydował się żeby przyjąć choć wydaje mi się, że w tej sytuacji powinien to zrobić Lynn. Cóż, to jednak mało istotne. Pierwszą walkę w historii ROH Wrestling wygrał Jerry Lynn po wykonaniu świetnego Cradle Piledriver.

Wywiad z: Tyler'em Black'em

Schemat Ring of Honor Wrestling za bardzo się nie zmienił na przestrzeni lat. Wystarczy spojrzeć na standardowe wywiady z zawodnikami pomiędzy walkami, które tak jak Code of Honor zachowały się do dziś. Miło widzieć jako pierwszego na celowniku Tyler’a Black’a teraz idealnie nam znanego jako posiadacza kontraktu Money In the Bank, Seth’a Rollins’a. Tyler odniósł się do przeszłości jaka jest między nim, a jego przeciwnikiem w dzisiejszym Main Evencie – Jimmy’m Jacobs’em. Ogólnie Tyler mówił o zemście jaką się będzie się kierował podczas tej walki po tym jak Jimmy odwrócił się od niego. Cóż trzeba przyznać, że Tyler uczynił spory progres jak chodzi mic sill. Biedny trochę się zająkiwał podczas swojej wypowiedzi, ale jak najbardziej fajnie było zobaczyć taki odskok od jego aktualnych poczynań w imieniu The Authority.

Sami Callihan vs. Kenny King

Przed sześcioma laty jeszcze nie Salomon Crowe oraz nie Kenny King, członek BDC. Oboje dobrze się spisali w Smacktalk przed samą walką, czy spiszą się równie dobrze w ringu? Tego się spodziewałem i właśnie to otrzymałem. Świetne wyszkolenie techniczne to wizytówka zawodników wywodzących się z Ring of Honor i to jest chyba w stanie przyznać każdy i to bez najmniejszego zająknięcia. Panowie ani przez chwili nie zwolni tempa prowadząc szybką walkę. To co muszę im przyznać po obejrzeniu tej walki to, że prezentują się mega wiarygodnie w ringu. Sposób w jaki przyjmowali oraz wykonywali akcje nie był byle jaki, lecz wyglądał efektownie oraz boleśnie zwłaszcza zderzenie Samiego z narożniku po tym jak Kenny z rozpędu wbił się kolanami w jego plecy. Lepszego tu nie da się wskazać. Dobra walka to taka, po której ciężko, któremuś z zawodników zarzucić, że zaliczył gorszy występ. Kenny King okazał się zwycięzcą tej walki, ale pod żadnym aspektem prowadzenia walki do Samiego nie można przyczepić etykiety „przegranego”.

Wywiad z: Jimmy Jacobs

Kolejny wywiad na tej gali i atmosfera jest budowana przed pierwszym Main Eventem co jest oczywiście zrozumiałe. Jacobs odniósł się do tego co mówił Tyler Black mówiąc, że tak naprawdę jest na odwrót. Stwierdził, że to Black zdradził jego, a nie on go. Plan był by razem działali przeciwko masom, a Tyler zmienił ten plan na walczenie dla mas co jest niezgodne z tym co uzgodnili. 

Brent Albright vs. Rhett Titus

Ta walka już trochę różniła się od swoich poprzedniczek. Tym razem dostaliśmy konfrontacje zawodników bardziej siłowych. Z strony Benta ujrzeliśmy naprawdę bardzo dobrą akcję w momencie kiedy ściągnął za nogę z narożnika swojego oponenta plecami prosto na wystawione kolano i w mojej opinii to on znacznie bardziej błyszczał w tej walce chociaż pod względem przebiegu starcie było dosyć dobrze zrównoważone.  Najpierw dominował Brent, a potem inicjatywę przejął Rhett. Walka na zasadzie face vs heel, w której Brent cały czas był niesiony dopingiem fanów, a gdy Titus przejmował inicjatywę to z reguły jakimiś nieczystymi zagrywkami. Głównie skupiał się na wkładaniu palców do oczu swojego rywala. Wraz z inicjatywą Titusa wszedł do walki lekki zastój, ale szybko to przerodziło się w szybszą końcówkę, w której zwyciężył zdecydowanie faworyt fanów w tej walce – Brent Albright.


Main Event
Tyler Black vs. Jimmy Jacobs

Jesteśmy już przy pierwszej walce wieczoru w historii Ring of Honor Wrestling. Jest to starcie między Tyler Black’em oraz Jimmy’m Jacobs’em. Skoro już tu jesteśmy warto zrobić jeszcze większy skok w przeszłość gdyż ta dwójka nie mierzy się ze sobą w tej walce przez przypadek. Teraz po krótko postaram się przedstawić Wam historię tej walki dokładając kilka groszy od siebie i skracając to co zostało przedstawione w materiale przed samą walką. Niegdyś Jimmy Jacobs i Tyler Black tworzyli Tag Team. Co się stało to jest chyba jasne patrząc na to, że teraz walczą ze sobą. Tag Team się rozpadł, a jak dowiedzieliśmy się w wywiadach wcześniej jeden zarzuca drugiemu, że to jego wina. Wszystko zaczęło się na Rising Above PPV podczas walki Jimmy’ego z Austin’em Aries’em w stypulacji I Quit. Zadaniem Tyler’a było wrzucenie do ringu ręcznika, w który Jimmy mógł by się wgryźć powstrzymując się przed powiedzeniem I Quit w momencie kiedy Aries okładał go po głowię rączką młotka. Ręcznik jednak został wyrwany z ręki Tyler’a przez kobietę znajdującą się przy ringu (umknęło mi kto jest) i jak się łatwo idzie domyślić Jimmy się poddał. Po walce Tyler z Jacobsem zaczęli się kłócić. To nas doprowadza do Final Battle PPV gdzie Tyler przegrał z Austinem w walce o pretendenta. Po walce pojawił się Jimmy i poczęstował swojego ex Tag Team partnera potężnym kopnięciem, tam.. gdzie żaden z nas nie chciałby dostać. Jimmy w tej sytuacji podłożył krzesło pod głowę Tyler’a i już szykował się do skoku z narożnika w momencie gdy do ringu wrócił Austin i zabrał krzesło ustawiając się z nimi naprzeciw Jacobs’a. To wszystko to była jednak tylko i wyłącznie gra Austin’a, który szybko się odwrócił i powalił na matę powracającego na nogi Black’a. Walka skończyła się widokiem Austin’a i Jimmy’ego wspólnie okładających byłego partnera tego drugiego. 

Rozbrzmiał gong i walka się rozpoczęła pomijając standardowy Code of Honor co chyba nikogo nie powinno zdziwić. Starcie rozpoczęło się w dosyć wolnym tempie. Zaczęło się od przepychanek oraz wymiany punchy, którą zdecydowanie wygrał Tyler wypędzając rywala poza ring. Jacobs unikając jeszcze kilka razy kolejnej konfrontacji z Black’em chwycił za dwa krzesła znajdujące się poza ringiem i wrzucił je do pierścienia co oczywiście nie jest dozwolone. W momencie gdy Tyler pozbywał się z ringu krzeseł został powalony na deski zza pleców. Ogólnie w walce więcej prowadził Jimmy. Black miał dużo swoich akcji, ale jak miałbym określić kto więcej zdziałał to wydaje mi się, ze właśnie Jacobs. Tyler był zabookowany typowo bohatersko. Gdy już Jacobs dochodził do inicjatywy to można powiedzieć, że wręcz go maltretował. Black miał po prostu swoje powroty do walki, w których wprowadzał trochę szybszego tempa do walki. Pod koniec walkę wyglądała dosyć ciekawie gdy Black próbował wykonać God’s Last Gift (Small Package Driver), a Jacobs skontrował to przechodząc sprytnie do swojej gilotyny. Tyler się oswobodził i po krótkiej chwili byliśmy świadkami kolejnej gilotyny. Ręka Black’a została podniesiona dwa razy, dwukrotnie upadła, a za trzecim Tyler zdołał ją jeszcze utrzymać nad matą zaliczając typowo bohaterski comeback do walki w ostatniej chwili.. wykonując przewrót w przód lądując na oponecie przeszedł do przypięcia i walka skończyła się właśnie jego zwycięstwem.  

Podsumowując mam nadzieję, że „powrót do przeszłości” dobrze się przyjmie na blogu jako mój smartowy projekt. Liczę na Wasze opinie w komentarzach na fejsie tudzież tu odnośnie tego co sądzicie o tym, czy taka forma Was interesuje i czy chcecie więcej. Myślę, że ciekawie było zapoznać się z pierwszą galą Ring of Honor Wrestling, które możemy oglądać co tydzień od tamtego okresu aż do dziś. Na kolejne odsłony mam jeszcze wiele pomysłu. W końcu każda federacja i każde show musiało mieć ten swój pierwszy raz. Ma ktoś jakieś sugestie? Co do formy tudzież kolejnej odsłony? Mam nadzieje, że nie będzie głuchego odzewu. To tyle.